Archive

Archive for marzec, 2009

Czy MLM jest sposobem na życie i na dochód pasywny?

marzec 27th, 2009 5 comments

Sam skrót MLM nie jest chyba już u nas nieznany. Większość osób wie lub przynajmniej myśli, że wie czym w rzeczywistości jest Multi Level Marketing.

Czy tak jednak jest naprawdę?

Zdecydowałem się napisać ten artykuł aby chociaż częściowo wyjaśnić czym w rzeczywistości jest Marketing Sieciowy i czy każdy może tutaj zarobić i dzięki temu żyć.

A więc po kolei.

Znaczna część osób, które słyszały kiedykolwiek cokolwiek MLMie myśli, że jest to biznes, w którym zarabiają tylko Ci „na górze”, co w konsekwencji daje obraz piramidy.

Pierwsza myśl jaka kojarzy mi się z związku z takim porównaniem to typowy… zakład pracy.

Dlaczego? Postaram się to wyjaśnić na podstawie kilku pytań.

Pytanie pierwsze: Ilu jest dyrektorów w jakimkolwiek zakładzie lub firmie?

Pytanie drugie: Ilu jest pracowników umysłowych, którzy zajmują się administracją i zarządzaniem w firmie?

Pytanie trzecie: Ilu jest pracowników najniższego szczebla, którzy wykonują pracę fizyczną?

I moim zdaniem najbardziej istotne czwarte pytanie: Czy ta ostatnia najliczniejsza grupa pracowników ma chociażby teoretyczne szanse aby zarobić w tej firmie więcej niż dyrektor?

Gdyby uczciwie odpowiedzieć na te pytania, to można śmiało stwierdzić, że struktura obowiązująca w tradycyjnych przedsiębiorstwach czy małych firmach tworzy układ piramidalny.

Czy jest to w porządku? Cóż, większość na to przystaje, mimo że ta sama większość codziennie narzeka na pracę, szefa czy zarobki.

No ale każdy z nas ma prawo wyboru i każdy wyboru tego dokonuje.

Nie chciałbym być w tym miejscu zrozumiany, że krytykuję jakikolwiek sposób zarabiania. Absolutnie nie mam nic przeciwko pracy na etacie. Jak wspomniałem wyzej każdy ma prawo wyboru i każda decyzję należy szanować.
A jak sprawa wygląda w MLMie?

Na podstawie tego co widziałem w swoim życiu (a widziałem jak rozwijały się ludziom biznesy, kiedy jeszcze sam nie mogłem podjąć współpracy z powodu niepełnoletności), mogę stwierdzić, że osoba, która posiada dużą grupę partnerów nie jest tak naprawdę „na górze”.

Widziałem jak ludzie, którzy byli naprawdę liderami z duzymi zarobkami (w dziesiątkach tysięcy zł) i którzy cieszyli się ogromnym zaufaniem swoich partnerów, nagle zaczęli postępować jak w tradycyjnym biznesie i zamiast pomagać partnerom w rozwoju ich biznesów (co w konsekwencji rozwijałoby ich własny) zaczynali traktować ludzi jak podwładnych.

Jaki był tego efekt?

Ludzie odchodzili i tracili zaufanie nie tylko do swojego „lidera” ale do „całego tego MLMu”. Na tym podstawie twierdzę, że w MLMie najważniejsze jest aby współpracować i pomagać a nie wysługiwać się innymi.

Drugim faktem, który sprawia, że MLM nie może być piramidą jest to, że sporo ludzi osiąga niezależność finansową i sukces, mimo że przystepowali do biznesu nawet parę lat po swoim sponsorze lub osobach we wcześniejszych generacjach. Mało tego, bo często zarabiają znacznie więcej niż sopnsorzy. Takiego czegoś nie można spotkać w piramidalnym układzie prawda?

Na koniec chciałbym odpowiedziec na pytanie: Czy MLM jest dla wszystkich?

Moim zdaniem TAK, choc pewnie wiele osób w tym momencie się ze mną nie zgodzi.

Dlaczego tak twierdzę?

Bo firm, które działają poprzez MLM jest naprawdę sporo a nowe cały czas powstają. Jedne są gorsze, drugie lepsze a trzecie mimo że chwalą się, że są firmami MLMowymi, to jednak po prostu kłamią. Nie zmienia to jednak faktu, że zdecydowanie każdy mógłby znaleźć branżę dla siebie.

Zdaję sobie sprawę z tego, że nie zawsze wiadomo czym się kierować przy wyborze biznesu dla siebie. W tym momencie mogę odesłać do swojej darmowej publikacji „Niezależność finansowa” dostępnej w wydawnictwie Złote Myśli.

Wracając jednak do pytania: Czy MLM jest dla każdego? muszę przyznać, że mimo iż twierdzę, że tak, to jednak wiem, że w rzeczywistości nie będzie to realne, bo wiem z autopsji jak wiele osób ma przekonania, z którymi nie można wygrać, i które nie pozwalają tym ludziom zrozumieć, że MLM w rzeczywistości jest sporą szansą na godne życie.

Fakty są jednak faktami i wiem, że codziennie nowi ludzie spełniają swoje marzenia i realizuja swoje cele dzięki MLMowi, więc na tej podstawie wiem, że nie ma żadnego powodu abym ja czy ktokolwiek inny nie mógł osiągnąć niezależności finansowej w Marketingu Sieciowym :-)

PP z herbatami

marzec 27th, 2009 No comments

Ostatnio dowiedziałem się dzięki Tomkowi Urbanowi i jego stronie poświeconej programom partnerskim (pp.ministrona.pl) o PP z herbatami. Może nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego. W końcu sprzedaż poprzez PP daje najwyższą rentowność z reklamy bo przecież właściciel PP płaci dopiero za efekty a więc za dokonaną sprzedaż.
W związku z tym sam fakt, że można zrobić PP z herbatami nie był dla mnie zaskoczeniem.

Zainteresowało mnie jednak to, że program krainaherbaty.pl daje aż 20% od sprzedaży, co przynajmniej moim zdaniem jest jednym z najwyższych w Polsce i co najważniejsze może dać dobre pieniądze każdemu partnerowi.

Tak więc mnie ten aspekt przekonał. Jaki będzie efekt tej współpracy? Niebawem się okaże :-)

Pozytywne myślenie

marzec 25th, 2009 No comments

O potędze naszych myśli wiadomo już nie od dziś. Nie zmienia to jednak faktu, że zdecydowana większość nas ludzi wciąż więcej czasu poświęca myślom negatywnym. Co gorsza w większości wypadków jest to czynność podświadoma.

Zdecydowana większość nawet nie chce słyszeć o pozytywnym myśleniu, bo i tak twierdzi, że to nieprawda, że jest to nonsens, itd.

Cóż, mamy naprawdę sporo przykładów, że pozytywnie usposobienie przyciąga do nas pozytywnych ludzi i pozywtywne sytuacje, natomiast negatywne, całkowitą odwrotność.

Wiele również napisano na ten temat i nie są to teoretyzowanie, tylko poparte na faktach historie ludzi, którzy stosując
konkretne prawa, uzyskali to co chcieli. Dobrym przykładem może być świetna książka Normana Vincent’a Peal’a pt. “Potęga pozytywnego myślenia” oraz “Bogać się kiedy śpisz” Ben’a Sweetland’a. To oczywiście jedynie niewielki procent publikacji na ten temat. Kolejną ulubioną moją książką udowadniającą ponad wszystko słuszność tego, że myślenie pozywtyne pomaga osiągnąć w życiu sukces, jest książka Napoleona Hill’a pt. ” Myśl i bogać się”.

Mógłbym tutaj nadal sporo wymieniać, jednak nie jest to moim celem. Chodzi mi głównie o to, że są dowody i konkretne przykłady na to, że jesteśmy tym jak myślimy o sobie i otaczającym nas świecie.

Czy więc nie jest dobrym krokiem abyśmy zaczęli myśleć pozytywnie i osiągać zamierzone cele?

O pozytywnym myśleniu mówi również film “Sekret” oparty o książkę autorstwa Wallace’a D. Wattles’a, pt. “Naukowa metoda wzbogacania się”. Gorąco polecam zapoznać się z tymi tytułami. Mi również pomogły zrozumieć wiele rzeczy.

Co więc stoi na przeszkodzie aby zmienić nasze nastawienie z negatywnego na pozytywne?

Najprościej można to określić w ten sposób: Należy zastąpić jeden nawyk drugim. Czy jest to łatwe? Tego nie wiem ale wiem, że z całą pewnościa jest wykonalne. Ponadto przeczytałem kiedyś, że zmiana nawyku trwa 21 dni, więc jak widać nie jest to bardzo długo.

Co jest jednak bardzo istotne w tym wszystkim, to fakt, że przez ten okres musimy świadomie zastępować myśli negatywne pozytywnymi aby z każdym dniem przychodziło to łatwiej. Później tą czynnością zajmie się podświadomość :-)

Czy więc cały ten wysiłek nie jest wart tego aby to zrobić?

Cóż, to zależy od tego jak mocno chcemy zmian w naszym życiu i czy chcemy je wieść w sposób jak do tej pory, czy może chcemy zacząć spełniać swoje marzenia i cele.

Decyzja jak zwykle należy do każdego z nas z osobna i nikt jej za nas nie podejmie (na szczęście :-) )

Geneza metody czytania fotograficznego

marzec 21st, 2009 No comments

Przekonaj się jak pomocną umiejętnością może być szybkie czytanie. Korzyści mogą być naprawdę spore, tym bardziej, że fakty mówią same za siebie. Ludzie, którzy potrafią szybciej czytać, zarabiają od 1/2 do 2 razy więcej od przeciętnie czytających. To chyba jest dość istotny argument, prawda :-)
—————————————————————————————————————————————————-

Czytanie fotograficzne z prędkością 25 000 słów na minutę oznacza, że mógłbyś ten tekst „sfotografować w umyśle” w czasie krótszym niż 5 sekund.
Koncepcja ta może wydawać się czymś zupełnie nowym, jednak powstała kilka wieków wcześniej, niż wymyślono dla niej nazwę „czytanie fotograficzne”. Istnieją dowody na to, że takie przetwarzanie informacji w umyśle było już wykorzystywane w różnych dziedzinach życia zarówno w sztuce wojennej, jak i w starodawnych obrzędach religijnych.

Nie chodzi jednak o roztrząsanie, czy czytanie fotograficzne jest możliwe, czy nie, lecz o to, jak nauczyć Ciebie, drogi Czytelniku, wykorzystywać tę naturalną zdolność umysłu w codziennym życiu, np. podczas czytania gazet, czasopism, książek oraz gdy przeglądasz strony Internetu.

Twórcą metody jest Paul R. Scheele, który dzięki zdobytemu wykształceniu w dziedzinie Programowania Neurolingwistycznego (NLP) oraz przyspieszonych metod uczenia się, opracował strategię zwaną Zintegrowaną metodą Czytania Fotograficznego.

Oto jak opisuje powstawanie metody:
„Siedem lat po otrzymaniu stopnia naukowego na Uniwersytecie Minnesota w teście na szybkość czytania uzyskałem wynik 170 słów na minutę przy poziomie zrozumienia 70%. Gdy uświadomiłem sobie, że po ponad 16 latach nauki moja umiejętność czytania była poniżej średniej oraz, że przestałem czytać książki, poczułem zażenowanie. W tej sytuacji zapisałem się w 1984 na kurs szybkiego czytania. Po pięciu tygodniach nauki czytałem z prędkością 5 000 słów na minutę przy poziomie zrozumienia 70%.
W trakcie zajęć siedząca obok mnie młoda kobieta narzekała, że przez 10 tygodni nie zrobiła postępów i w dalszym ciągu czyta z prędkością 1 300 słów na minutę. „Wyobraź sobie, że zwiększyłaś szybkość” – odpowiedziałem. Przy następnej książce jej szybkość czytania wyniosła 6 000 słów na minutę, a zrozumienie czytanego tekstu było większe niż dotychczas.

Pojęcie „szybkie czytanie” brzmi bardzo atrakcyjnie, dla mnie jednak mozolne wodzenie wzrokiem po tekście było nie dającą satysfakcji harówką. Po trzech miesiącach od ukończenia kursu rzadko stosowałem wyuczoną technikę. W dalszym ciągu jednak intrygowała mnie zdolność umysłu do przetwarzania informacji zawartych w tekście. (…)

Jesienią 1984 r. zacząłem studiować techniki uczenia się osób dorosłych oraz rozwoju osobowości. Chciałem się dowiedzieć jak uczyć się efektywniej. (…) W czasie różnych zajęć na studiach słyszałem, że pewien instruktor ze szkoły szybkiego czytania w Phoenix w Arizonie zaproponował jednej z grup swoich uczniów dziwny eksperyment polegający na przekartkowaniu książki do góry nogami i od końca do początku, w celu zapoznania uczniów z pojęciem fiksacji oka. Następnie dla zabawy zrobił im test na zrozumienie tego tekstu. Okazało się, że testowana grupa nigdy wcześniej nie osiągnęła tak dobrego wyniku. Instruktorzy wysunęli hipotezę, że nastąpiło u tych młodych ludzi przetworzenie informacji na poziomie podświadomości. (…)

Jesienią 1985 >r. rozpocząłem wstępne badania dotyczące podświadomej percepcji i podświadomego przetwarzania informacji. Istnieją poważne naukowe dowody, że człowiek posiada w mózgu procesor służący do podświadomego przyswajania informacji wzrokowych. Robiłem różne doświadczenia z tekstem, wykorzystując możliwości wzroku oraz podświadomy procesor. Nazwałem tę koncepcję „fotografowaniem w umyśle” zapisanego tekstu, czyli czytaniem fotograficznym.

Przeznaczyłem cały swój wolny czas na pracę nad stworzeniem programu seminarium opartego na metodach przyspieszonego uczenia się, na sprawdzonych strategiach szybkiego czytania, technikach rozwoju osobowości w NLP oraz badaniach podświadomego przetwarzania informacji. Podczas jednego z eksperymentów udałem się do szkoły szybkiego czytania, do której niegdyś sam uczęszczałem i poprosiłem o kilka książek i testów. Po fotograficznym przeczytaniu jednej z książek z szybkością 68 000 słów na minutę, na teście ze zrozumienia, uzyskałem 74%.

Zbyt piękne, żeby było prawdziwe? Możliwe. W porównaniu ze zwykłym czytaniem czy czytaniem szybkim to rzeczywiście było zbyt piękne, żeby mogło być prawdziwe. Ale czytanie fotograficzne to po prostu coś zupełnie innego. Zdarzyła się rzecz niezwykła i owa szkoła to potwierdziła.

W styczniu i lutym eksperymentalnie poprowadziłem sześć seminariów – jedno w IDS/American Express i pięć dla klientów mojej firmy. Uczestnicy tych kursów opowiadali, jak udało im się zmniejszyć stres, jak zdumiewająco poprawiła im się pamięć, jak płynnie zaczęli czytać oraz, że dostawali na sprawdzianach w szkole najwyższe oceny. Sprzedawcy opowiadali o tym, jak zaczęli więcej sprzedawać, a obrońcy o tym, jak w sądzie udawało im się wygrywać więcej spraw, oraz wiele innych podobnych przykładów.

Zachęcony sukcesami moich kursantów pracowałem nad udoskonaleniem swojego programu, przygotowywałem materiały szkoleniowe i wraz z kolegami opracowywałem strategię marketingową.
16 maja 1986 roku Wydział Oświaty stanu Minnesota, po zapoznaniu się z programem seminarium czytania fotograficznego oraz z założeniami ekonomicznymi całego przedsięwzięcia, wydał koncesję na prowadzenie prywatnej szkoły

Learning Strategies Corporation (LSC).

Gdy prezydent Stanów Zjednoczonych ogłosił lata dziewięćdziesiąte “dekadą umysłu”, liczba przeprowadzanych badań w wielu dziedzinach gwałtownie wzrosła. Nastąpił przełom w rozumieniu zachodzących w mózgu procesów przetwarzania informacji. Przełom ten w sposób bezprecedensowy pomógł w opracowywaniu nowych metod uczenia się.

Innowacyjność metody czytania fotograficznego zyskała uznanie na całym świecie. Specjalnie przeszkoleni instruktorzy stale ulepszają tę metodę, wykorzystując najnowsze osiągnięcia w dziedzinie badań mózgu. Wszystko to sprawia, że staje się ona nowym doświadczeniem zmieniającym życie człowieka.Ludzie na całym świecie uczą się czytania fotograficznego na specjalnych seminariach oraz z podręczników do samodzielnej nauki.

Czytanie fotograficzne kształci nie tylko umiejętność błyskawicznego czytania. Zintegrowana metoda czytania fotograficznego pozwala odkryć tkwiący w każdym z nas geniusz. Pozwala “lecieć swobodnie” przez gąszcz informacji bez tracenia kontroli nad lotem.”

--
Autor: Katarzyna Szafranowska
Chcesz wiedzieć więcej?
Wejdź na stronę http://MagiaCzytania.synergia.org.pl

Szansa na powodzenie w biznesie.

marzec 17th, 2009 3 comments

Nie tak dawno temu przeczytałem w “Motywacji bez granic” autorstwa Nikodema Marszałka bardzo interesujące porównanie.

Otóż okazuje się, że aby odnieść sukces na loterii to nasze szanse wynoszą 1:12,000,000. Jeśli chodzi o teleturniej to szanse nasze wzrastają do 1:4,000,000, natomiast w kwestii bycia sławnym piosenkarzem czy też aktorem szansa wynosi 1:1,000,000. Kiedy naszym celem jest odnieść sukces w sporcie, to jest już naprawdę nieźle w stosunku do poprzednich przykładów bo stosunek ten wynosi 1:10,000.

Jaki jest więc stosunek w kwestii biznesu. Osobiście przyznaję, że kiedy to przeczytałem to byłem troszkę zaskoczony bo szansa na odniesienie sukcesu w biznesie wynosi 1:1000.

Zaskoczenie wynika głównie z tego, że mimo znacznie większych szans, wolimy angażować się w tematy, które statystycznie jak widać są na znacznie gorszej pozycji.

Fakty jednak są takie jakie są więc dla mnie decyzja jest prosta.

Oczywiście nie twierdzę jednocześnie, że sukces w innych tematach jest nieosiągalny :-)

3840 zł na miesiąc z programów partnerskich?

marzec 12th, 2009 2 comments

autorem artykułu jest Tomek Urban

Jeździłem ostatnio na rowerze, stwierdziłem że znacznie lepiej mi się jedzie, kiedy ktoś jedzie przede mną, staram sie wtedy utrzymywać jakieś tempo. Dostosowywałem swoje tempo do drugiego rowerzysty, który z kolei trzymał prędkość zgodne z tym co miał na liczniku. Po tej jeździe stwierdziłem, że muszę sobie do roweru podobny licznik sprawić, znacznie łatwiej wtedy trzymać rytm jazdy widząc cyferki na wyświetlaczu.

Bez licznika, jak jeżdżę sam to tak jakoś mi się ta jazda rozwleka…

Z tą jazda na rowerze, podobnie jet jak z zabawą w programy partnerskie. Gdy nie uświadamiamy sobie efektów, gdy ich nie widać od razu, ta zabawa nam się jakoś tak rozwleka. I nie najlepiej to wychodzi…

Załóż sobie zatem licznik!

Proponuję zatem zrobić sobie małe wyliczenie, którego się będziesz trzymał. Ustal sobie jakąś stawkę którą jesteś wstanie w ciągu godziny zarobić.

Założyłem tak na oko, że przeciętny partner jest w stanie z jednej godziny pracy zyskać dochód rzędu 1 zł na miesiąc przez najbliższe dwa lata (czyli stawka 24 zł na godzinę). To naprawdę niewiele… da się znacznie więcej, ale załóżmy taką średnią.

Biorąc zatem pod uwagę, że w roku mamy 12 miesięcy, w miesiącu 4 tygodnie, a w każdym tygodniu pracujemy po 40 godzin, znaczy się 8 godzin dziennie bez weekendów.

Po pierwszym miesiącu mamy zarobioną kwotę rzędu 3840 zł rozłożoną na najbliższe 2 lata. Rzecz jasna można to modyfikować, pracować przykładowo mniej, a bardziej efektywnie, ale to są szczegóły. Swoją droga jak dla mnie praca 8 godzin dziennie to zdecydowanie zbyt wiele… robię więc znacznie mniej, a efektywniej. Poza tym, wieczne prowizje, stali klienci sprawiają, że pracy dla utrzymania tej złotówki jest coraz mniej…

Fakt jest faktem, jeśli potrafisz w ciągu godziny zrobić coś w ramach programów partnerskich, co zarobi na ciebie 1 zł miesięcznie przez najbliższe dwa lata, potrafisz też osiągnąć dochód w wysokości prawie 4 tyś zł miesięcznie, pracując tyle czasu co byś pracował na etacie.

To naprawdę bardzo realne wyliczenie… Wystarczy trzymać się licznika, 1 zł z godziny miesięcznie przez 2 lata.

Dlaczego zatem tak mało osób decyduje się na takie zajęcie?

Dlaczego tak niewielu się to udaje, jak już się zdecyduje?

Dlaczego spośród tysięcy partnerów w polskich programach partnerskich tylko kilkoro może cieszyć się zadowalającymi dochodami?

Dlaczego tak niewielu ma motywację by działać w ramach programów partnerskich?

PS: Jeśli nie masz ochoty zastanawiać się nad tymi pytaniami, a masz ochotę zacząć coś w końcu działać w ramach programów partnerskich, zapraszam do lektury:

http://programy-partnerskie.zlotemysli.pl/

Artykuł pochodzi z serwisu Artelis.pl

Rób to co kochasz…

marzec 12th, 2009 No comments

… a sukces na pewno przyjdzie.

Jeśli się nad tym zastanowić, to jedynie robienie rzeczy, które przynoszą nam zadowolenie, i które po prostu kochamy robić, mogą przynieść sukces.

Dlaczego?

Bo przynajmniej według mnie (choć nie jest to moja osobista teoria) sukces to nie jedynie kupa kasy na koncie, ładne ciuchy, drogie samochody i ogromne domy. Owszem to wszystko są składniki sukcesu ale tak właściwie to ostatecznym celem jest szczęście.

Jeśli więc nawet osiągniemy spore dochody, i będziemy mogli cieszyć się wieloma kupionymi rzeczami, to szczęścia jednak kupić nie będziemy mogli.

To więc przekonało mnie do tego, żeby robić w życiu to co się kocha i z całą pewnością sukces przyjdzie. Nie może być inaczej :-) i z całą pewnością dotyczy każdego człowieka. Bez wyjątku.

Kwestia motywacji…

marzec 12th, 2009 No comments

Jeżeli już zacząłeś coś robić aby osiągnąć wolność finansową oraz by być szczęśliwym to przede wszystkim świetnie, że zacząłęś działać w tym kierunku. Nic bowiem nie zastąpi DZIAŁANIA.

Nie mniej jednak każdemu przytrafiają się chwile zwątpienia. Każdy ma lepszy i gorszy dzień i czasem po prostu nie ma się ochoty na nic.

Sam przyznaję otwarcie, że również przydarzają mi się takie chwile a czasem nawet całe dni kiedy brakuje mi jakiejkolwiek motywacji do działania.

We wszystkim co robię lub co chcę robić nagle zaczynam dostrzegać bezsens. Takie momenty jedynie zakłucają naszą drogę ku wolności i najzwyczajniej w świecie ją wydłużają.

Co w związku z tym możemy robić aby takich czarnych myśli pozbywać się jak najszybciej? Czy istnieje jakaś metoda, która pozwoli nam od tak zmienić nastrój?

Cóż, wydaje mi się, że żadnej takiej metody nie ma. Jest jednak coś co sprawia, że mamy chęć do działania i jesteśmy zmotywowani. Tym czymś są MARZENIA. Tak właśnie marzenia powodują, że możemy robić rzeczy, za które nikt nam nie płaci i pracować nie zwracając uwagi na czas.

Co jest jednak istotne to fakt, że marzenia te MUSZĄ być nasze a nie czyjeś, bo tylko nasze własne prywatne marzenia a co za tym idzie cele życiowe potrafią nas zmotywować jak nikt inny.

Jeśli jeszcze nie wiesz czego tak naprawdę chcesz od życia i jakie są Twoje prawdziwe marzenia, to byłoby rozsądnie abyś się nad tym naprawdę dobrze zastanowił. Nie będzie to czas stracony :-)

Świetnie o sprawach motywacji opowiada również Nikodem Marszałek w swojej książce “Motywacja bez granic”.

Categories: Własny rozwój Tags: , ,

Jak za darmo budować swoją listę adresową?

marzec 11th, 2009 2 comments

Jeżeli zdecydowałeś, że chcesz zacząć generować przychód paswyny poprzez internet, a więc jeśli chcesz prowadzić swój własny ebiznes to na pewno zdajesz sobie sprawę (albo jeszcze być może nie), że w znacznej mierze Twoje zyski zależeć będą od tego jak dużą posiadasz listę adresową.

Dlaczego lista jest aż tak ważna?

Ponieważ skupia ona ludzi, którzy interesują się tematem, jaki przedstawia Twój blog, strona lub Twoj serwis.

Dlaczego tak jest?

Bo zanim owi ludzie znajdą się na Twojej liście adresowej, muszą sami wyrazić zgodę na umieszczenie na niej swoich danych. Tak więc Twoja lista skupia ludzi zainteresowanych konkretnym tematem, co w dalszej konsekwencji może przynieść Tobie korzyści finansowe, bowiem Ci sami ludzie na pewno kupią coś co oferujesz znacznie częściej niż ktoś, kto przypadkiem trafił na Twoją stronę.

Aby zachęcić ludzi do zapisania się na Twoją listę możesz wykorzystać naprawdę wiele metod. Nie jestem w tym temacie autorytetem ale wiem, że Piotr Majewski może Ci pomóc w tej kwestii. Wystarczy, że odwiedzisz jego serwis CzasNaE-Biznes.

Czy da się jednak zbudować własną listę za darmo? Owszem da się. Świetnym systemem do tego celu jest korejestracja.

Na czym to polega? Otóż potencjalny subskrybent po tym jak zarejestruje się w serwisie o temtyce np. copywritingu, otrzyma zapytanie, czy nie chciałby się zapisać do podobnych serwisów. Jeśli Twój e-biznes również ma tematykę odnoszącą się do reklamy, to może się zdarzyć tak, że trafi on również na Twoją listę adresową.

Przyznam szczerze, że nie miałem pewności czy będzie to działać. Do czasu kiedy po 3 godzinach na moją listę zapisało się 6 osób. Nie jest to wspaniały wynik ale fakt jest taki, że ja nic nie robiłem w tym kierunku :)

W jaki więc sposób możesz również i Ty zacząć budować w ten sposób swoją listę?

Wystarczy, że masz założone konto w freebot.pl. Kolejnym krokiem jest ustawienie co-reg i …. to wszystko.

Życzę powodzenia w budowaniu listy ;)

Dlaczego Programy Partnerskie?

marzec 5th, 2009 No comments

Dlaczego ten model ebiznesu jest dobrym pomysłem na dochód pasywny?

Przede wszystkim nie wymaga od Ciebie żadnych inwestycji ani opłat za przystapienie do współpracy. Promować na początku również można praktycznie rzecz biorąc nie ponosząc żadnych lub naprawdę niewielkie koszty.

Czy to nie jest przemawiającym argumentem?

Pomyśl. Jeśli dziś chciałbyś założyć jakąkolwiek działalność musisz posiadać pewne pieniądze aby rozpocząć. Tutaj nie musisz mieć żadnych.

Co jednak mieć powinieneś? Przede wszystkim chęć do działania i … cierpliwość. Tak, ta druga cecha jest również bardzo istotna. Efekty bowiem nie przyjdą z dnia na dzień. To jest właśnie powód, dla którego naprawdę wiele osób rezygnuje.

Sam nie mam na chwilę obecną wielkich pieniędzy z PP, w z którymi współpracuję ale zarobiłem już pewne pieniądze i wiem, że skoro zarobiłem to co zarobiłem to mogę więcej a z czasem mogę również dołączyć do najlepszych :-) czego i Tobie życzę.