Home > Wiedza, e-biznes > Wywiad z Sebastianem Schabowskim

Wywiad z Sebastianem Schabowskim

Postanowiłem niedawno zapytać ludzi, którzy są w moich oczach ekspertami i zarabiają pasywne pieniądze, od czego zależy w ich oczach sukces a więc osiągnięcie m. in. pasywnego dochodu. Pierwszą osobą, która zgodziła się odpowiedzieć na moje pytania jest Sebastian Schabowski. Oto treść tego wywiadu:

Od czego zaczęła się Twoja przygoda z ebiznesem?

Szukałem kiedyś w sieci materiałów na temat szybkiego czytania. Nie było nic ciekawego, poza …ebookiem Pawła Sygnowskiego na ten temat.

Nie planowałem nic kupować, a jednak chwilę później opłaciłem zamówienie na tego ebooka. Aż się zdziwiłem, jak to się stało. Zaintrygowało mnie to i spowodowało, że na poważnie zainteresowałem się Złotymi Myślami, co doprowadziło do wielu ciekawych zdarzeń.

Dlaczego wybrałeś akurat biznes w internecie?

Jeśli porównamy ten rodzaj biznesu (a mówię konkretnie o sprzedawaniu produktów informacyjnych w internecie) z innymi – jest praktycznie bezkonkurencyjny.

Zero kosztów, zero ryzyka, błyskawiczny dostęp do bardzo szerokiego rynku, można wszystko oprzeć na swojej pasji, są zautomatyzowane systemy, które zapoznają ludzi z naszymi materiałami i sprzedają im produkty… Żyć nie umierać :)

Jak długo zajęło Ci osiągnięcie stałych dochodów z programów partnerskich i jaki program
dawał Ci i daje najlepsze pieniądze?

Kilka miesięcy po rejestracji w PP Złotych Myśli zacząłem zarabiać pierwsze złotówki. Po dodatkowych 6 miesiącach miałem już stabilny pasywny dochód, a w czasie krótszym niż rok byłem niezależny finansowo.

Najwięcej zarabiałem w PP Złotych Myśli (dalej jestem w nim najczęściej gdzieś w pierwszej dziesiątce najlepiej zarabiających partnerów) i na Google Adsense (szczególnie na mojej amerykańskiej stronie OnlineMotivator.info).

Czy osiągasz dochód pasywny jedynie dzięki programom partnerskim?

W tej chwili mam różne źródła. Poza PP są to książki (napisana przeze mnie i ta przetłumaczona z angielskiego), moje kursy internetowe, DVD z Seminarium Rozwoju Osobistego i tego typu produkty.

Ile czasu przeznaczyłeś na początku na naukę marketingu internetowego i czy dzisiaj kiedy
już osiągasz pasywny dochód, nadal uczysz się tyle samo?

Marketingu uczę się nieprzerwanie od ponad 4 lat. Miałem szczęście, bo na początku trafiłem pod skrzydła Złotych Myśli i wiele nauczyłem się od Mateusza Chłodnickiego, a także poprzez tłumaczenie książki “Hipnotyczny Marketing” Joe Vitale. Później oczywiście miałem wielu innych mentorów, szczególnie amerykańskich.

Ostatnio doszedłem do wniosku, że na obecnym etapie powinienem działać przez 80% czasu i uczyć się przez 20% czasu przeznaczonego na pracę. Początkującym polecam odwrotne proporcje.

Od kogo się uczyłeś i od kogo uczysz się dzisiaj na temat ebiznesu?

Wspomniałem już, od kogo się uczyłem na początku. Do tego dochodzą takie postacie, jak Mike Litman, Frank Kern, Eben Pagan, Jeff Walker, Mike Filsame, Rich Schefren, Jimmy D. Brown, Matt Bacak, Joel Comm, Stephen Pierce i WIELU innych.

Czy mógłbyś polecić jakieś źródła wiedzy dla osób, które dopiero zaczynają swoją przygodę
z ebiznesem?

Problem z ebiznesowymi źródłami wiedzy polega na tym, że bardzo szybko się dezaktualizują. Czytanie artykułów czy książek mających 4 czy 5 lat mija się z celem.

Najlepsza wiedza jest w niedawno opublikowanych produktach informacyjnych największych “guru” marketingu internetowego – jeśli ktoś chce nauczyć się tego, co naprawdę działa i to TERAZ, a nie 5 lat temu – powinien zainwestować w swoją edukację.

Zauważam po sobie i innych osobach w branży, że dopóki nie kupi się jednego lub więcej produktów tego typu – ciężko jest cokolwiek sensownego zarobić, nawet jeśli wiemy, jak tworzyć strony internetowe czy też je pozycjonować.

Dla mnie przełomem była inwestycja w produkt, który wytłumaczył mi model biznesu zwany Fixed Term Membership Site. Kilkuletnie doświadczenia ze stosowania tego modelu na rynku polskim omawiam w jednej z lekcji części zaawansowanej mojego kursu Dochód z pasji 2.0.

Co możesz na początek polecić ludziom, którzy chcą zarabiać w internecie a nie wiedzą jeszcze zbyt wiele
na ten temat?

Odpowiedź jest w pewnym stopniu zawarta w pytaniu – jeśli nie wiedzą wiele, to powinni się wiele dowiedzieć :) Najlepiej ze sprawdzonego źródła, od kogoś, kto działa w tej chwili w internecie i ma takie rezultaty, jakie te osoby chcą mieć.

Jaka jest według Ciebie najbardziej istotna rzecz, jeżeli chcemy osiągnąć dochód pasywny
i przestać martwić się o pieniądze?

Trzeba zdać sobie sprawę z tego, że jest to cel w rozwoju osobistym. Jak mówi Mike Litman – nowy poziom dochodów wymaga nowego Ciebie. Trzeba zmienić myślenie, nawyki, przekonania, być może nawet krąg znajomych, jeśli obecni ciągną nas w dół.

Poza tym i poza poznaniem wielu idei na temat niezależności finansowej – trzeba przyzwyczaić się do pracy bez pieniędzy na początku. To tak, jak z kominkiem – nie możemy powiedzieć do niego “jak tylko mnie ogrzejesz, to wrzucę do Ciebie drewno” – drewno musi być włożone ZANIM kominek będzie w ogóle mógł nas ogrzać.

Jeśli będziemy się ciągle rozwijać i “wrzucać drewno do kominka” – nie mam najmniejszych wątpliwości, że pewnego dnia ogrzeje nas on dokładnie tak, jak to sobie wymarzyliśmy.

Czy tradycyjna edukacja jest wystarczając aby wyjść ponad przeciętność i przestać martwić się
o pieniądze?

Być może tak. Dla 1% osób, które np. skończą najlepsze uczelnie na świecie, zrobią do tego studia MBA…

Reszta niestety nauczy się, jak być biednym przez całe życie, i przejść na emeryturę, która będzie niższa od ich pensji, o ile w ogóle będzie (może do tego czasu wiek emerytalny będzie przesunięty na np. 75 lat).

Jeśli przyjmiemy definicję słowa bogaty, jako “osoba, która ma dużo czasu i pieniędzy”, to nawet zarabiając dużo na etacie nie będziemy mieli tego drugiego parametru – czyli czasu.

Aby zapewnić sobie lepszy plan na życie – wystarczy zainwestować trochę czasu, energii i być może pieniędzy w rozwój osobisty. Nawet niewielka zmiana w myśleniu daje w perspektywie następnych 10 lat ogromne rezultaty…

Dla ludzi, którzy chcą w pełni wykorzystać szansę, jaką jest życie, rozwiązaniem jest ciągły, intensywny, nigdy niekończący się rozwój.

Sebastianowi bardzo dziękuję, że poświęcił swój czas i za wartościową treść, którą przedstawił w swoich odpowiedziach. W najbliższym czasie postaram się o podobne “wywiady” z innymi ludźmi, od których – moim zdaniem – warto się uczyć.

  1. luty 20th, 2010 at 12:11 | #1

    bardzo ciekawy wywiad. niby wszyscy to wiemy ale tak czesto o tym zapominamy. zgadzam sie z sebastianem że najpierw trzeba coś dać żeby dostać. im wieksza wartosc tego co damy (produkt) tym wieksza wartosc tego co dostaniemy (zysk). pracuj BEZ pieniedzy a pozniej pieniądze bedą pracować BEZ ciebie. pozatym definicja osoby bogatej to chyba najlepsze określenie osoby bogatej jaką w życiu słyszałem – OSOBA, KTÓRA MA DUŻO PIENIĘDZY I CZASU. dlatego pamietaj to, że masz dużo pięniedzy to wcale nie znaczy, że jesteś BOGATY!!!!

  2. luty 20th, 2010 at 12:22 | #2

    Nie sposób się nie zgodzić z tym, że bogactwo to obfitość nie tylko pieniędzy. To w końcu czas jest największym aktywem w naszym życiu i warto wykorzystać go tak jak chcemy a nie tak jak ktoś chce, żebyśmy z niego korzystali

  3. Piotrek
    luty 22nd, 2010 at 09:26 | #3

    Witam

    Mam pytanie do Sebastiana, mam nadzieję, że czytasz komentarze do tego wywiadu i odpowiesz mi na nie.
    Możesz mi wytłumaczyć to zdanie:
    “Kilka miesięcy po rejestracji w PP Złotych Myśli zacząłem zarabiać pierwsze złotówki. Po dodatkowych 6 miesiącach miałem już stabilny pasywny dochód, a w czasie krótszym niż rok byłem niezależny finansowo.”

    Jak możesz powiedzieć, że w PP Złotych Myśli stałeś się niezależny finansowo, jeśli to czy PP działa nie zależy od Ciebie, tylko od kogoś innego i od czyjejś decyzji zależy, czy w kolejnym miesiącu dostaniesz jakiekolwiek pieniądze.

    Za wyjaśnienie będę bardzo wdzięczny.

    Piotrek

  4. Piotrek
    luty 22nd, 2010 at 12:06 | #4

    A czemu mój komentarz został usunięty??

    Czyżby moje pytanie zostało zrozumiane jako zarzut?? Czy komentarze mogą być tylko chwalebne i pytania są niemile widziane??

    Pozdrawiam
    Piotrek

  5. luty 22nd, 2010 at 14:21 | #5

    Nie zdążyłem zaakceptować Twojego komentarza. Nie miałbym żadnych powodów, żeby go usuwać :)

  6. Piotrek
    luty 22nd, 2010 at 14:56 | #6

    Różnie bywa z moderatorami :)

    No to czekam na odpowiedź od Sebastiana, bo zrozumiałbym, gdyby pisał o niezależności w ujęciu wielu PP, ale jeśli chodzi o jeden, to moim zdaniem nie można tutaj mówić o niezależności.

    Pozdrawiam
    Piotrek

  7. luty 23rd, 2010 at 16:42 | #7

    Stałem się niezależny finansowo dzięki kilku różnym programom partnerskim, swoim książkom itd. Rzeczywiście, gdyby pieniądze pochodziły z jednego tylko źródła to byłoby to dość niepewne, ale tak czy inaczej mówimy tu o pasywnym dochodzie – więc jeśli masz miesięczną pensję bez pracy, to jesteś w innej stytuacji, niż jeśli musisz na nią pracować 40 godzin w tygodniu. Tak naprawdę, to KAŻDE źródło pasywnego dochodu od czegoś/kogoś zależy i tylko posiadanie wielu różnych daje jakie takie bezpieczeństwo.

  8. Joanna
    luty 27th, 2010 at 12:00 | #8

    Nie wiem dlaczego tak jest,ale mam nieodparte wrażenie,że ludzie piszący o pasywnym dochodzie dzięki internetowi zarabiają pieniądze głównie sprzedając poradniki i kursy o tym jak zarabiać w internecie.To jakaś moda na dzień obecny czy po prostu jest to jedyna opcja,żeby zarobic pieniądze….czy nie zarabialiby nie piszac swoich kursów(a przede wszystkim nie sprzedając ich?).Wystarczy kupic książkę Tima Ferrissa i wprowadzić zawarte tam rady w życie albo powertować w internecie i to wystarczy,To nieprawda,że za wartościową wiedze trzeba KONIECZNIE zapłącić i nabić komuś cwanemu kabzę, wartościową wiedze trzeba zastosować .I juz!

  9. luty 28th, 2010 at 17:17 | #9

    To czy ktoś jest cwany czy też nie zawsze moim zdaniem wyjdzie i owe cwaniactwo raczej nie popłaca na dłuższą metę. Sama napisałaś, że “wystarczy kupić książkę Tima Ferrissa… “. Domyślam się, że musi ona mieć sporą wartość, tym bardziej, że ją polecasz prawda? Nie staję w tym momencie w niczyjej obronie ale sama na pewno doskonale wiesz, że każdy kto dzisiaj chce sprzedawać poradniki, ebooki czy kursy na CD, musi dać gwarancję satysfakcji. Co więc można stracić? Generalnie tylko czas poświęcony na poznanie danego materiału. Cały sęk w tym aby samemu dobrać sobie odpowiednich nauczycieli i od nich czerpać wiedzę :)

  10. Joanna
    marzec 6th, 2010 at 15:35 | #10

    Książka Tima Ferrissa ma ogromną wartość, chociaż kosztuje niecałe 30 zł w Empiku(miękka okładka).Jak ogromną ma wartość możesz się sam przekonać czytając ją-Sebastian chyba tez ja docenił-ponad 70 % porad w jego kursach pochodzi właśnie z tej książki-są”żywcem ściągnięte”, a jakoś Sebastian nigdy nie powiedził,ze opiera się na Timie.Czyżby dlatego,ze po przeczytaniu tej książki i skorzystaniu z bloga Ferrissa zupełnie niepotrzebne staną się rady Sebastiana, które zamieszcza w swoich kursach..I jak wtedy będzie zarabiał?.no chyba ,ze już nabył nieruchomości, które wynajmuje i one stanowią jego pasywny dochód-co w zasadzie byłoby najbliższe idei pasywnego dochodu.To nieprawda,ze za wiedzę trzeba zapłącić spore pieniądze-jest ona dostępna za darmo albo za niewielkie pieniądze.Na seminariach mentorów-Robbinsa, Tracyego etc. nie przedstawiają oni ZADNEJ tajemniczej wiedzy, której nie przedstawialiby np. w swoich książkach, tu chodzi o pozytywną energię, która towarzyszy takim seminariom i kontakty, które się nawiązuje podczastychspotkań.

  11. marzec 6th, 2010 at 20:45 | #11

    To czy Sebastian korzystał z wiedzy akurat Tima nie ma dla mnie większego znaczenia. Generalnie można zauważyć wiele wspólnego w tym czego uczą ludzie sukcesu. Są pewne zasady i ich warto się trzymać i czy będzie uczył tego Tim Ferris czy Brian Tracy, nie ma znaczenia. Ważne jest bowiem, który bardziej trafia do konkretnego odbiorcy.
    Jeżeli idziemy tym tropem i mówisz, że Sebastian podpiera się w swoich kursach Timem, to warto zastanowić się kim podpiera się Tim. Przecież też od kogoś musiał się tego uczyć.
    Moim zdaniem na świecie jest masa mądrych ludzi, którzy mają ogromną wiedzę ale nie umieją jej sprzedać. Oni jednak również skądś tę wiedzę pozyskali więc tak naprawdę można powiedzieć, że wszyscy opieramy się na czyjejś wiedzy i to jedynie od nas zależy w jakiej formie i za jakie pieniądze przekażemy ją dalej.
    Jak się okazuje można również zarabiać na … braku informacji. Przykładem może być książka “Co mężczyźni wiedzą o kobietach”, która mimo tego, że zawiera 128 pustych stron, zarobiła dla jej “autora” spore pieniądze.
    Odnośnie tego czy Brian Tracy lub Tony Robins przekazują jakąś tajemniczą wiedzę, to moim zdaniem tak właśnie jest a dzieje się to zawsze wtedy kiedy to o czym mówią na swoich szkoleniach trafia do ludzi, którzy nie mieli zielonego pojęcia o tym czego dowiedzieli się od nich.
    Owszem, szkolenia stacjonarne są zawsze droższe niż książki czy relacje z nich na płytach DVD. Dlaczego? W sumie nie wiem czy warto się nad tym zastanawiać. Widocznie ludzi, którzy biorą za nie tak spore pieniądze, zasłużyli sobie aby je brać.
    Warto jeszcze zauważyć, że kursy internetowe, podobne do tych, które mamy w Polsce są zdecydowanie droższe niż nasze co jest mimo wszystko dodatkowym plusem ;)

  12. Piotrek
    marzec 7th, 2010 at 01:02 | #12

    Świetnie Cię rozumie Joanno. Zauważyłem, że spora część osób piszących o niezależności finansowej namawia do czytania swoich ebooków, w których “uczą” żeby: tworzyć swoje ebooki i je sprzedawać. Przypomina mi to sytuację na rynku pracy sprzed kilku lat, gdzie pojawiło się wiele firm szkoleniowych i doradztwa, które “uczyły” jak znaleźć pracę :)

    Mnie w tych wszystkich kursach i szkoleniach najbardziej drażni to, że każdy podaje te same “tajemnicze” metody i sposoby na zdobycie bogactwa. Każdy opowiada te same historyjki. Z jednej strony mówią o tym jakim autorytetem jest dla nich Kiyosaki czy Tracy z drugiej piszą, że uzyskali “niezależność finansową” w 2-3 lata. Niech się zastanowią, kto dla kogo powinien być autorytetem, bo skoro Oni zdobyli niezależność finansową w wieku ok 50 lat (np. Kiyosaki pisze o 47 latach) to może nasi “niezależni finansowo” zdobywający bogactwo w 2-3 lata powinni być wzorami i idolami dla Kiosakiego, Tracy czy Vitale.

    Najbardziej mnie śmieszy jak w “kursie” mailingowym koleś mnie namawia na płatne szkolenie o tym jak zdobył “niezależność finansową” a z kolejnych jego maili dowiaduję się, że mieszka dalej z rodzicami (chodzi mi np. o Marcina Wróbla). To jest jakaś paranoja!!!

    Joanno, ja osobiście uważam, że da się zarabiać w internecie na wiedzy, ale trzeba coś stworzyć, a nie tylko odtworzyć. Chodzi mi np o tworzenie jakichś ciekawych skryptów (np. galeria zdjęć, której autor utrzymuje się z wolnych datków). Niestety w Polskim internecie wielu jest takich cwaniaków, którzy za opowiedzenie czyjejś historyjki chcą dostać pieniądze. Nie tędy droga! Przestańcie powielać, zacznijcie tworzyć!

  13. marzec 7th, 2010 at 11:41 | #13

    Widocznie każdy rozumie inaczej niezależność finansową ;) Jest pewnie część prawdy w tym co mówisz Piotrze. Warto jednak rozróżnić pewną rzecz. Osoby pokroju Kiyosaki czy Tracy to ludzie WOLNI finansowo a od niezależności, która przejawia się w dochodzi pasywnym, mogącym pokryć koszty życia do wolności jest jeszcze długa droga…
    Przynajmniej moim zdaniem.
    Joannie dziękuję za to, że zwróciła mi uwagę na postać Tima bo kiedyś miałem już okazję czytać jego blog ale wtedy jakoś nie zwróciłem na niego uwagi. Tym razem jest inaczej…
    Książkę już zamówiłem :)

  14. Violetta
    marzec 18th, 2010 at 12:21 | #14

    Poniewaz od jakiegos czasu z zapalem “studiuje” literature dotyczaca motywacji,niezaleznosci finansowej itd,moge rowniez potwierdzic,ze wiele tresci powtarza sie .

    W tej chwili na moim biurki lezy ksiazka : Dale Carnegie ” Jak przetac sie martwic i zaczac zyc’.Ten autor od razu uprzedza: “Podam Ci rady,o ktorych dobrze wiesz. ” Wiecej…podaje on nazwiska osob,ktore te rady jemu “podsunely”.Nie ukrywa tego,a mi nie przeszkadza to “w pochlanianiu” jego ksiazek.

    Gdyz ,jak sadze,tajemnica tkwi w znalezieniu sobie swojego przewodnika,czy mentora,ktorego sposob przekazywania wiedzy,doboru slow,tresci po prostu pasuje danej osobie. Kazdy ,jesli szuka,znajdzie kogos odpowiedniego dla siebie .Dla jednego to bedzie Marcin Wrobel,Sebastian Schabowski,dla innego np. Jim Rohn itd. Na tym polega piekno,ze mamy mozliwosc wyboru.I jezeli juz sobie go “wybralam”/ po zapoznaniu sie z propozycjami wielu innych mentorow/ ,to spodziewam sie ,ze w jego ksiazkach znajde efekty przemyslen,doswiadczen innych ludzi,mowcow ,przewodnikow zyciowych i bede miala podane to na tacy,po prostu.

    I rozumiem,ze zada zaplaty za efekty swojej pracy.Przeciez to jak najbardziej oczywste,ze za otrzymany produkt sie placi.
    Jezeli na cos mnie nie stac,to po prostu rezygnuje z zakupu,ale nie mam pretensji do oferujacego .Rynek zweryfikuje,czy oferta takiej osoby spotka sie z zainteresowaniem i przetrwa on w swoim biznesie.
    pozdrawiam

  15. marzec 24th, 2010 at 15:54 | #15

    Zgadzam się z Tobą Violetta bo w końcu to nie tylko same informacje ale również sposób ich przekazania stanowi bardzo istotny czynnik. Absolutnie każdy powinien znaleźć swoich nauczycieli czy mentorów i od nich się po prostu uczyć.
    W końcu im bardziej przyjazny przekaz i większa sympatia do danego autora tym proces nauki staje się przyjemniejszy ;)

  1. No trackbacks yet.