Archive

Archive for the ‘e-biznes’ Category

Wywiad z Piotrem Majewskim

luty 24th, 2010 Michał Kidziński 5 comments

Zgodnie z tym co zapowiadałem po wywiadzie z Sebastianem Schabowskim, kolejnym ekspertem w dziedzinie e-biznesu, który zgodził się odpowiedzieć na kilka pytań, był Piotr Majewski.

Od czego zaczęła się Twoja przygoda z ebiznesem?

Moja przygoda z e-biznesem zaczęła się w licealnej pracowni komputerowej. Szukając informacji nt. tworzenia stron www (tworzyłem wtedy hobbystyczne strony o Mustangu P51)trafiłem na serwisie WebMonkey.com na artykuły o Marketingu, a zaraz potem na artykuły o E-Biznesie. Zainteresowały mnie tak bardzo, że wydrukowałem w domu wszystko, co na ten temat znalazłem.

Miałem to szczęście, że dzięki ojcu, miałem komputer w domu jeszcze w latach 80tych, a Internet modemowy, gdy tylko się taka opcja w Polsce pojawiła. To pozwoliło mi kontynuować edukację w zakresie e-biznesu.

Przez 2 lata codziennie woziłem w plecaku setki stron zadrukowanych po obu stronach małą czcionką artykułami nt. e-biznes i e-marketingu. Każda podróż autobusem do szkoły wyglądała tak samo – siadałem i czytałem.

Na szczęście Amerykanie stosowali już wtedy masowo technikę promocji polegającą na umieszczani tzw. “resource box” na dole artykułu z informacją o autorze. Nie miałem więc problemu ze znalezieniem ciekawych informacji.

Dlaczego wybrałeś akurat biznes w internecie?

Mój ojciec najpierw pracował na Politechnice Gdańskiej, a potem prosto z uczelni założył firmę – jeszcze w głębokiej komunie ;-) . Przedsiębiorczość mam więc we krwi, chociaż nie zdawałem sobie z tego sprawy aż do momentu odkrycia e-biznesu. Do tego momentu biznes produkcyjny i handlowy wydawał mi się nieosiągalny. O biznesie opartym na wiedzy nawet nie myślałem, bo nie byłem specjalnym fanem czytania.

Dopiero gdy odkryłem e-biznes wszystko się zmieniło. Po pierwsze przedstawiano go jako dostępny dla wszystkich. Po drugie po raz pierwszy w życiu pokochałem czytanie. Przez okres liceum przeczytałem prawdopodobnie więcej niż cała klasa typowych uczniów.

Jak długo zajęło Ci osiągnięcie stałych dochodów z Twojego ebiznesu i czy miały w tym udział również inne programy partnerskie?

Gdy ruszyłem z serwisem “Best Marketing Tips and Tricks” (później przemianowanym na CzasNaE-Biznes) nie planowałem, że będę na nim zarabiał. Po prostu gromadziłem codziennie taką ilość wiedzy, że czułem ogromną ochotę dzielenia się nią z innymi po polsku (co później dało podstawę mojego biznesu).

Tworzenie BestMTnT pozwoliło mi przetestować techniki i strategie poznane od Amerykanów – od samego początku budowałem listę adresową, bo wiedziałem jak jest ważna.

Mniej więcej po roku zacząłem umieszczać w swoich mailach reklamy firmy hostingowej, z której wtedy korzystałem. W ten sposób zarobiłem pierwsze pieniądze – kilkaset złotych miesięcznie.

Ponieważ przez pierwsze 3 lata rozwijania serwisu mieszkałem z rodzicami, te rosnące dochody kilkuset złotych miesięcznie dały mi sporą niezależność finansową jak na młodego człowieka.

Po 2 latach prowadzenia CNEB założyłem firmę i wprowadziłem opłaty za dostęp do serwisu. Od pierwszego miesiąca zacząłem zarabiać więcej niż wynosiło wtedy przeciętne miesięczne wynagrodzenie. Wtedy to były już prawdziwe pieniądze.

Więc pierwsze stabilne dochody uzyskałem po roku z programów partnerskich, a poważne pieniądze po 2 latach solidnej pracy praktycznie każdego dnia po szkole do późnego wieczora.

Ile czasu przeznaczyłeś na początku na naukę marketingu internetowego i czy dzisiaj kiedy już osiągasz pasywny dochód, nadal uczysz się tyle samo?

Na początku poświęciłem 2 lata maniakalnego, codziennego czytania wszystkiego, co udało mi się na ten temat znaleźć. Potem gdy zdobywałem coraz więcej doświadczenia prowadząc własny serwis, zmniejszałem ilość pochłanianych informacji.

Dzisiaj uczę się przede wszystkim z płatnych audiobooków, e-booków i drogich kursów, ponieważ nie mam tyle czasu na czytanie darmowej wiedzy. Mój czas jest na tyle drogi, ze bardziej opłaca mi się wydać 1000 czy 2000 dolarów na zaawansowany kurs nt. jakiejś strategii sprzedażowej niż zgłębiać temat przez 1-2 miesięcy szukając darmowej informacji na ten temat i na własnym przykładzie szukać odpowiedzi na pytania, których w darmowej treści nie ma.

Od kogo się uczyłeś i od kogo uczysz się dzisiaj na temat ebiznesu?

Z początków mojej edukacji, gdy poznawałem podstawy e-biznesu zapamiętałem najbardziej śp. Coreya Rudl, Boba McElwaina i Ralpha Wilsona. Potem był okres copywritingu, czyli Joe Vitale i Jay Abraham i kilku starych mistrzów – Claude Hopkins, John Caples itd. Dzisiaj skupiam się na strategiach sprzedażowych, więc uczę się od Jeffa Walkera, Ebena Pagana, Mike Filsaime, Franka Kerna i reszty chłopaków z tej brygady.

Czy mógłbyś polecić jakieś źródła wiedzy dla osób, które dopiero zaczynają swoją przygodę z ebiznesem?

Oczywiście CNEB.pl, a najlepiej książkę “Czas na e-biznes”, która bardzo ładnie przedstawia i układa wiedzę nt. e-biznesu. Po tej książce już wiesz, czego nie wiesz i jakie pytania zadawać.

Dobrym miejscem na start dla początkujących nadal jest WilsonWeb.com

Osobiście polecam zacząć od tych 2 miejsc aby ustalić co w e-biznesie lubimy (marketing, programowanie, grafika, produkcja, handel itd.), a czego nie i na tej podstawie szukać innych źródeł wiedzy.

Dzisiaj e-biznes jest tak obszernym tematem, że nie sposób znać się na wszystkim, ale warto znać wszystkie związane z nim zagadnienia, żeby świadomie szukać pomocy- płatnej czy nie.

Jaka jest według Ciebie najbardziej istotna rzecz, jeżeli chcemy osiągnąć dochód pasywny i przestać martwić się o pieniądze?

Aby zbudować pasywny dochód konieczny jest system. Większość osób uważa, że potrzebny jest produkt, który sam będzie się sprzedawał, ale nie istnieje coś takiego. Aby produkt mógł się sam sprzedawać, ktoś musi go promować, ktoś musi go dostarczać, ktoś musi pobierać pieniądze od Klientów i obsługiwać ich problemy, które ZAWSZE będą się pojawiać.

Od produktu ważniejszy jest system. U nas ten system wygląda tak:

1. Tworzymy produkt – głównie w formie wiedzy dostępnej on-line
2. Wprowadzamy go na Ekademia.pl, gdzie sprzedaż jest obsługiwana automatycznie
3. Promują go partnerzy oraz nasze wielokrotne autorespondery
4. Moi ludzie obsługują problemy i księgują wpłaty
5. Firma księgowa rozlicza dochody i koszty

Wiele takich produktów zostało wprowadzone do sprzedaży wiele miesięcy temu, zostały stworzone strony zachęcające do zapisania się na kurs e-mailowy, do kursu zostały wprowadzone reklamy, partnerzy zostali o tym poinformowani i tak się to kręci.

Ale tego typu e-biznes nigdy nie będzie do końca automatyczny, jeśli zależy nam na jego rozwoju. Tworzę nowe produkty, nowe strategie sprzedażowe, rozwiązuje nietypowe problemy itd.

Czy tradycyjna edukacja jest wystarczając aby wyjść ponad przeciętność i przestać martwić się o pieniądze?

Absolutnie NIE. Tradycyjna edukacja to żart. Nawet jeśli chcesz iść do pracy, musisz wykazać się dodatkowym doświadczeniem, szkoleniami.

A jeśli chodzi o biznes, to tradycyjna edukacja więcej szkodzi niż pomaga ucząc ludzi absurdów jak ten, który do dzisiaj pamiętam z lekcji mikroekonomii:

Wykładowaca: “Firma zakupiła 100 tysięcy produktów w cenie X. W ciągu roku sprzedała 50 tysięcy w cenie 1,3*X. Jaki osiągnęła zwrot z inwestycji na koniec roku?”

Ja: “Proszę Pani, a co z pozostałymi 50 tysiącami, które zostały w magazynie i za które trzeba będzie oddać podatek?”

Wykładowca: “To nie jest istotne dla tego zadania!”

Trudno się dziwić, że tyle firm upada.

Piotrowi Majewskiemu bardzo dziękuję za czas, który poświęcił na to, żeby odpowiedzieć na moje pytania. Myślę, że jest to kolejna wartościowa porcja informacji dla wszystkich, którzy chcą zajmować się budowaniem swojego biznesu w internecie.

Wywiad z Sebastianem Schabowskim

Postanowiłem niedawno zapytać ludzi, którzy są w moich oczach ekspertami i zarabiają pasywne pieniądze, od czego zależy w ich oczach sukces a więc osiągnięcie m. in. pasywnego dochodu. Pierwszą osobą, która zgodziła się odpowiedzieć na moje pytania jest Sebastian Schabowski. Oto treść tego wywiadu:

Od czego zaczęła się Twoja przygoda z ebiznesem?

Szukałem kiedyś w sieci materiałów na temat szybkiego czytania. Nie było nic ciekawego, poza …ebookiem Pawła Sygnowskiego na ten temat.

Nie planowałem nic kupować, a jednak chwilę później opłaciłem zamówienie na tego ebooka. Aż się zdziwiłem, jak to się stało. Zaintrygowało mnie to i spowodowało, że na poważnie zainteresowałem się Złotymi Myślami, co doprowadziło do wielu ciekawych zdarzeń.

Dlaczego wybrałeś akurat biznes w internecie?

Jeśli porównamy ten rodzaj biznesu (a mówię konkretnie o sprzedawaniu produktów informacyjnych w internecie) z innymi – jest praktycznie bezkonkurencyjny.

Zero kosztów, zero ryzyka, błyskawiczny dostęp do bardzo szerokiego rynku, można wszystko oprzeć na swojej pasji, są zautomatyzowane systemy, które zapoznają ludzi z naszymi materiałami i sprzedają im produkty… Żyć nie umierać :)

Jak długo zajęło Ci osiągnięcie stałych dochodów z programów partnerskich i jaki program
dawał Ci i daje najlepsze pieniądze?

Kilka miesięcy po rejestracji w PP Złotych Myśli zacząłem zarabiać pierwsze złotówki. Po dodatkowych 6 miesiącach miałem już stabilny pasywny dochód, a w czasie krótszym niż rok byłem niezależny finansowo.

Najwięcej zarabiałem w PP Złotych Myśli (dalej jestem w nim najczęściej gdzieś w pierwszej dziesiątce najlepiej zarabiających partnerów) i na Google Adsense (szczególnie na mojej amerykańskiej stronie OnlineMotivator.info).

Czy osiągasz dochód pasywny jedynie dzięki programom partnerskim?

W tej chwili mam różne źródła. Poza PP są to książki (napisana przeze mnie i ta przetłumaczona z angielskiego), moje kursy internetowe, DVD z Seminarium Rozwoju Osobistego i tego typu produkty.

Ile czasu przeznaczyłeś na początku na naukę marketingu internetowego i czy dzisiaj kiedy
już osiągasz pasywny dochód, nadal uczysz się tyle samo?

Marketingu uczę się nieprzerwanie od ponad 4 lat. Miałem szczęście, bo na początku trafiłem pod skrzydła Złotych Myśli i wiele nauczyłem się od Mateusza Chłodnickiego, a także poprzez tłumaczenie książki “Hipnotyczny Marketing” Joe Vitale. Później oczywiście miałem wielu innych mentorów, szczególnie amerykańskich.

Ostatnio doszedłem do wniosku, że na obecnym etapie powinienem działać przez 80% czasu i uczyć się przez 20% czasu przeznaczonego na pracę. Początkującym polecam odwrotne proporcje.

Od kogo się uczyłeś i od kogo uczysz się dzisiaj na temat ebiznesu?

Wspomniałem już, od kogo się uczyłem na początku. Do tego dochodzą takie postacie, jak Mike Litman, Frank Kern, Eben Pagan, Jeff Walker, Mike Filsame, Rich Schefren, Jimmy D. Brown, Matt Bacak, Joel Comm, Stephen Pierce i WIELU innych.

Czy mógłbyś polecić jakieś źródła wiedzy dla osób, które dopiero zaczynają swoją przygodę
z ebiznesem?

Problem z ebiznesowymi źródłami wiedzy polega na tym, że bardzo szybko się dezaktualizują. Czytanie artykułów czy książek mających 4 czy 5 lat mija się z celem.

Najlepsza wiedza jest w niedawno opublikowanych produktach informacyjnych największych “guru” marketingu internetowego – jeśli ktoś chce nauczyć się tego, co naprawdę działa i to TERAZ, a nie 5 lat temu – powinien zainwestować w swoją edukację.

Zauważam po sobie i innych osobach w branży, że dopóki nie kupi się jednego lub więcej produktów tego typu – ciężko jest cokolwiek sensownego zarobić, nawet jeśli wiemy, jak tworzyć strony internetowe czy też je pozycjonować.

Dla mnie przełomem była inwestycja w produkt, który wytłumaczył mi model biznesu zwany Fixed Term Membership Site. Kilkuletnie doświadczenia ze stosowania tego modelu na rynku polskim omawiam w jednej z lekcji części zaawansowanej mojego kursu Dochód z pasji 2.0.

Co możesz na początek polecić ludziom, którzy chcą zarabiać w internecie a nie wiedzą jeszcze zbyt wiele
na ten temat?

Odpowiedź jest w pewnym stopniu zawarta w pytaniu – jeśli nie wiedzą wiele, to powinni się wiele dowiedzieć :) Najlepiej ze sprawdzonego źródła, od kogoś, kto działa w tej chwili w internecie i ma takie rezultaty, jakie te osoby chcą mieć.

Jaka jest według Ciebie najbardziej istotna rzecz, jeżeli chcemy osiągnąć dochód pasywny
i przestać martwić się o pieniądze?

Trzeba zdać sobie sprawę z tego, że jest to cel w rozwoju osobistym. Jak mówi Mike Litman – nowy poziom dochodów wymaga nowego Ciebie. Trzeba zmienić myślenie, nawyki, przekonania, być może nawet krąg znajomych, jeśli obecni ciągną nas w dół.

Poza tym i poza poznaniem wielu idei na temat niezależności finansowej – trzeba przyzwyczaić się do pracy bez pieniędzy na początku. To tak, jak z kominkiem – nie możemy powiedzieć do niego “jak tylko mnie ogrzejesz, to wrzucę do Ciebie drewno” – drewno musi być włożone ZANIM kominek będzie w ogóle mógł nas ogrzać.

Jeśli będziemy się ciągle rozwijać i “wrzucać drewno do kominka” – nie mam najmniejszych wątpliwości, że pewnego dnia ogrzeje nas on dokładnie tak, jak to sobie wymarzyliśmy.

Czy tradycyjna edukacja jest wystarczając aby wyjść ponad przeciętność i przestać martwić się
o pieniądze?

Być może tak. Dla 1% osób, które np. skończą najlepsze uczelnie na świecie, zrobią do tego studia MBA…

Reszta niestety nauczy się, jak być biednym przez całe życie, i przejść na emeryturę, która będzie niższa od ich pensji, o ile w ogóle będzie (może do tego czasu wiek emerytalny będzie przesunięty na np. 75 lat).

Jeśli przyjmiemy definicję słowa bogaty, jako “osoba, która ma dużo czasu i pieniędzy”, to nawet zarabiając dużo na etacie nie będziemy mieli tego drugiego parametru – czyli czasu.

Aby zapewnić sobie lepszy plan na życie – wystarczy zainwestować trochę czasu, energii i być może pieniędzy w rozwój osobisty. Nawet niewielka zmiana w myśleniu daje w perspektywie następnych 10 lat ogromne rezultaty…

Dla ludzi, którzy chcą w pełni wykorzystać szansę, jaką jest życie, rozwiązaniem jest ciągły, intensywny, nigdy niekończący się rozwój.

Sebastianowi bardzo dziękuję, że poświęcił swój czas i za wartościową treść, którą przedstawił w swoich odpowiedziach. W najbliższym czasie postaram się o podobne “wywiady” z innymi ludźmi, od których – moim zdaniem – warto się uczyć.

Sebastian Schabowski na mój temat

styczeń 19th, 2010 Michał Kidziński 2 comments

Sebastian Schabowski, autor kursu “Dochód z pasji” i współautor kursu “Optymalizacja życia” jest w moich oczach jednym z czołowych polskich marketerów działających w internecie. Już od kilku lat przyglądam się temu co robi i jak to robi i moim zdaniem jest to zawsze na bardzo wysokim poziomie. Dlatego też pozytywne słowa od kogoś kogo cenimy i od kogo się też uczymy potrafią być bardzo motywujące i potwierdzające fakt, że idzeimy w dobrym kierunku. Zwłaszcza jeżeli mówią o tym jeszcze w ten sposób:




Każdemu kto zmierza w kierunku pasywnego dochodu i niezależności finansowej, życzę takich reakcji wśród ludzi, od których się uczą. Nieistotne przy tym czy będzie to e-biznes, marketing sieciowy czy jeszcze inna branża. Pozytywne słowa od konkretnego nauczyciela czy też mentora mogą wnieść wiele pozytywnych rzeczy i sprawić, że nasze działania staną się jeszcze bardziej efektywne.

Categories: Własny rozwój, e-biznes, motywacja Tags:

Niezależność finansowa w jeden weekend

styczeń 13th, 2010 Michał Kidziński No comments

Już sam tytuł może być bardzo intrygujący prawda? Czy jednak może być to realne?

Jak się okazuje jak najbardziej tak. Poniższy film, autorstwa Sebastiana Schabowskiego, omawia tę kwestię. Jestem przekonany, że na pewno wielu osobom się on spodoba. Ważniejsze jednak jest to ile z tych osób przejdzie do działania. Osobiście, życzę każdemu kto zobaczy ten film i zastosuje tę wiedzę w praktyce, osiągnięcia co najmniej takich efektów jak Sebastian i Paweł, autorzy kursu Optymalizacji życia.

Oni dzięki pomysłowi i wdrożeniu go w życie stworzyli kurs, który dał im spore pieniądze ale warto pamiętać o tym, że zarówno Sebastian jak i Paweł to osoby o sporym doświadczeniu i wielu latach praktyki dlatego więc nie można rozpatrywać omawianego modelu biznesu jako czegoś, co z osoby nie mającej dotychczas nic wspólnego z ebiznesem zrobi niezależnego finansowo przedsiębiorcę a raczej jako bardzo wartościową wiedzę, którą można zastosować jeżeli mamy już coś (pasję) czym chcemy się podzielić i na tym zarobić. Dodatkową wartością poniższego filmiku jest na pewno aspekt motywacyjny bo skoro ktoś na naszym rodzimym polskim podwórku to zrobił to nie ma mowy o wymówkach i stwierdzeń, że to się w Polsce nie uda :)

Dziwna prawda o podawaniu danych

grudzień 28th, 2009 Michał Kidziński No comments

Temat być może nie dotyczy samego zarabiania ale związana jest z ebiznesem. Jest sprawą jasną, że aby zapisywać ludzi na naszą listę adresową, która jest kluczowym narzędziem każdego ebiznesu, to minimum, które ludzie muszą podać jest e-mail. Oczywiście można prosić o więcej danych w zależności od tego co chcemy wiedzieć o naszych subskrybentach.

Sam na początku prosiłem o adres email, imię i nazwisko ale na szczęście życzliwe mi osoby wyjaśniły mi, że jeżeli nazwisko nie jest mi potrzebne, to lepiej żebym zrezygnował z tego i pozostawił jedynie adres email i imię, potrzebne do personalizacji wiadomości.

Tak też zrobiłem, bo przede wszystkim bardzo często okazywało się, że ludzie wpisywali w polu nazwisko np. “aaa” a czasami i zdarza się to teraz, ludzie boją podać się nawet swoje imię. Oczywiście nie neguję tego bo powodów do obaw jest na pewno wiele choć w przypadku imienia jest to tylko kwestia personalizacji.

Co jednak okazało się po przeprowadzeniu badań?

Otóż celowo stworzono profil jakiegoś mężczyzny, który miał za zadanie wydobyć informacje personalne o swoich rozmówcach. Wydawać by się mogło, że będzie to trudne zadanie. Okazało się jednak, że masa ludzi zachowała się całkowicie niezgodnie z tym co dzieje się w przypadku formularzy zapisu na listę adresową.

Zdarzały się przypadki, że bez większych problemów i dłuższych rozmów za pośrednictwem komunikatorów czy czatów, ludzie wysyłali nawet zdjęcia swoich dzieci, nie podejrzewając żadnego zagrożenia. Oczywiście to tylko badanie ale  w świetny sposób obrazuje nam nasze zachowanie.

Może wydawać się, że z zarabianiem a konkretniej w tym przypadku z ebiznesem ten przykład nie ma większego znaczenia. Myślę  jednak, że można wyciągnąć z tego ciekawe wnioski. Sądzę, że im mocniej akcentujemy jedynie, że coś sprzedajemy zamiast pokazać, że chcemy dać ludziom wartość i co za tym idzie, zbudować relację, to szansa na to, żeby chcieli zapisać się na konkretna listę, podając więcej danych niż tylko email i imię znacznie rośnie.

Categories: e-biznes Tags: ,

Prosument Club, czyli pasywne zarabianie.

grudzień 21st, 2009 Michał Kidziński No comments

Jak wiadomo internet daje wiele okazji na to aby zarabiać całkiem ładne pieniądze ale istnieje również masa programów, które za swój jedyny cel mają wyciągnąć pieniądze z ludzi. To głównie dzięki tym drugim podchodzimy bardzo sceptycznie do zarabiania w internecie.

Sam muszę przyznać, że parę lat temu miałem styczność z programami, gdzie być może nie zainwestowałem wiele ale również nic nie zarobiłem. Mojego portfela to może bardzo nie uszczupliło ale przede wszystkim nauczyło mnie, że obietnice wielkich pieniędzy w krótkim czasie bez absolutnie żadnego wysiłku są absolutnie bez pokrycia. Niby nic odkrywczego ale ciągle jakoś ludzi liczą na to, że im się uda a później pozostaje jedynie złość.

Klub, o którym chcę w tym miejscu napisać może wydawać się czymś podobnym. Może gdybym trafił na jego stronę przypadkiem i nie znałbym jego twórcy, określiłbym to jako kolejną stratę czasu i pieniędzy. Jest jednak o tyle inaczej, że osobą, która założyła klub jest… mój tato, więc takie wątpliwości nie mogą mieć miejsca.

Co daje klub? Przede wszystkim na samym początku trzeba zrozumieć jego główne założenie: “UDOSTĘPNIANIE I WSPÓŁPRACA”. Co oznacza tow praktyce? Otóż, w codziennym życiu płacimy za pewne rzeczy i nigdy nie będziemy mieli z tego tytułu żadnych profitów. Jako przykład posłużę się urządzeniem osmotycznym a więc urządzeniem, które oczyszcza w 100% wodę.

Nie jest tajemnicą, że woda, która jest w kranie nie nadaje się do picia. Nie chcę teraz o tym mówić i niczego udowadniać. Tak po prostu jest. W związku z tym urządzenie osmotyczne wydaje się być bardzo przydatnym w gospodarstwie domowym. Każdy kto chce może sobie założyć takie w domu. Miejsc, gdzie można je kupić jest co najmniej kilka w Polsce. Warto jednak zwrócić jeszcze uwagę na to, że co około pół roku należy wymieniać filtry, co sprawia, że oprócz kosztu samego urządzenia, co pół roku trzeba wydawać pieniądze na wymianę filtrów.

Niby nic nadzwyczajnego. Mamy czystą wodę, więc trzeba płacić. Co by jednak było, gdybyśmy nie musieli wykładać pieniędzy z własnej kieszeni na wymianę filtra i dodatkowo mogli zarobić?

Taką możliwość daje właśnie ProsumentClub, w którym jednym z produktów jest właśnie urządzenie osmotyczne. O jakich pieniądzach mowa? Jak dla mnie są one naprawdę kuszące, zwłaszcza, że z własnej kieszeni pieniądze WYKŁADAMY JEDYNIE JEDEN RAZ a biorąc pod uwagę fakt, że woda jest niezbędna do życia, można zaryzykować stwierdzenie, że nawet dzięki tylko temu produktowi można zarabiać pasywnie ładnych parę lat :)

Aby poznać konkrety, odsyłam na stronę ProsumentClub’u.

Mailing za darmo

październik 28th, 2009 Michał Kidziński No comments

Mówiąc o zarabianiu pieniędzy warto też wziąć pod uwagę fakt ich oszczędzania. Zwłaszcza w momencie kiedy zaczynasz działać. Odwołuję się w tym poście do internetowego marketingu. Nie jest nowością, że najważniejszym tutaj narzędziem, który automatyzuje Twoją pracę jest autoresponder.

Jeżeli chodzi o darmowe narzędzia to chyba najbardziej znanym jest freebot.pl Osobiście używam również tego narzędzia choć w przypadku newslettera na tym blogu, zdecydowałem się na płatną wersję, która nazywa się implebot.pl, gdyż umożliwia on w przeciwieństwie do freebot’a wysyłanie mailingu a więc np. jednorazowej reklamy do subskrybentów.

Zdaję sobie jednocześnie sprawę z tego, że nie każdy będzie na początku gotów do tego aby móc zainwestować pieniądze w abonament. Dlatego też dla osób, które w tym momencie nie mają zasobów aby wdrożyć do swojego e- biznesu tego autorespondera, proponuję skorzystanie z polskiego programu AnoMail.

Można go wykorzystać nawet jeżeli np. korzystasz już z freebot’a i uzupełnić jego funkcjonowanie poprzez wysyłanie mailingów właśnie z AnoMail. Można równiez oprzeć swoje działania marketingowe jedynie na tym narzędziu. Całość jest darmowa. Wystarczy jedynie podać autorowi projektu cel, dla jakiego chcemy korzystać z AnoMail (zdarzyły się przypadki stosowania AnoMail do rozyłania SPAMu).

Autor nagrał również filmy instruktażowe dla użytkowników programu, aby bez problemu wykorzystać jego funkcje i w pełni profesjonalnie zająć się e-mail marketingiem, tak więc wdrożenie go do swojego biznesu nie powinno być problemem dla nikogo.

Najwyższa jednorazowa prowizja

październik 23rd, 2009 Michał Kidziński No comments

Dziś, całkiem niedawno otrzymałem takiego oto maila ze Złotych Myśli:

Cześć, Michał 

Z przyjemnościś informuję Cię, że dosłownie przed sekundą jeden z Klientów,
których nam poleciłeś w ramach kampanii zm-porzadki, dokonał zakupu...

...a nasz system automatycznie naliczył Ci prowizję (pełna 40%)! Tym razem
jest to dokładnie: 55,41 PLN za zamówienie nr 570020-15102009

Moje gratulacje.  :)  ...

Nie piszę o tym tutaj dlatego, że chcę się tym chwalić. Programy partnerskie to jedno ze źródeł mojego dochodu. Nie stanowi ono dla mnie najwyższego priorytetu, niemniej jednak podchodzę do PP poważnie, gdyż wiem, że mogą one przynosić każdego miesiąca całkiem ładną sumkę a ta prowizja jest jak na razie najwyższą jednorazową prowizją od czasu, kiedy zacząłem aktywnie działać w ramach PP.

Kolejnym dość istotnym powodem, dla którego rozwijam również i uczę się o tej branży jest dywersyfikacja. Pisałem o tym już na blogu.

Tak więc poprzez ten wpis chcę jedynie pokazać, że jeżeli pracujesz i rozwijasz się to efekty przyjdą, czasami lepsze niż myślisz. Dlatego też każdemu życzę co najmniej takich prowizji każdego dnia :) Mam jednocześnie nadzieję, że jest to motywujące dla wszystkich, którzy wątpią w swoje możliwości. Jestem przekonany, że każdy może mieć co najmniej takie wyniki. Skoro ja mogłem to dlaczego nie Ty? :)

52 zamiast 50-ciu

lipiec 3rd, 2009 Michał Kidziński No comments

Prowadzenie własnego biznesu i dążenie do finansowej wolności wymaga poświęcenia swojego czasu. I nieważne czy decydujemy się na własną działalność czy na MLM. Dla mnie sensowne rozwiązanie jest oczywiście takie, w którym w miarę tego jak rozwijamy nasze przedsięwzięcie, pracy nam ubywa a nie przybywa. Nasze dochody rosną i kiedy pasywny dochód, jaki generujemy z naszego biznesu jest wystarczająco duży (każdy ma swój pułap :-) ) to nasze zaangażowanie zależy już od nas samych. Albo pracujemy nadal albo usuwamy się i realizujemy marzenia o podróżach, oraz innych celach, które mieliśmy w głowie zaczynając swoją działalność.

Dla mnie jest rzeczą oczywistą jest, że na początku należy więc poświęcić najwięcej czasu. Czasu potrzebnego na naukę nowych rzeczy oraz na działanie. Przy MLMowym modelu biznesu bardzo fajnie można to zaobserwować. Początki są z reguły mało obiecujące. Potrzebny jest pewien czas aby biznes się rozpędził. Sam się oczywiście nie rozpędzi. Należy więc włożyć swój czas. Często wiąże się to z tym, że w pierwszym okresie nie ma możliwości ani czasu na to aby spędzić tradycyjne 2-tygodniowe wakacje nad morzem. To właśnie jest jeden z powodów, dla których ludzie nie podejmują się tego aby mieć własny biznes.

Czy jednak te 2 tygodnie wakacji warte są tego aby ciągle brakowało nam na to na czym nam zależy?  Ja sądzę, że warto je poświecić aby później móc cieszyć się wolnością. Dla większości jednak nie jest to takie proste.

Sprawdza się więc tutaj powiedzenie, że “Większość ma rację a reszta zarabia pieniądze” :-)

Wszystkiego jest wystarczająca ilość

czerwiec 19th, 2009 Michał Kidziński No comments

Nie wiem tak naprawdę skąd wzięło się to kłamstwo ale wiem, że działa ono bardzo skutecznie na większość z nas. Mowa o tym, że uważamy, że wszystkiego na świecie jest za mało. Oczywiście dotyczy to również pieniędzy jak i możliwości na ich zarobienie.

To kłamstwo działa na tyle skutecznie, że masa ludzi działających np. w marketingu sieciowym twierdzi, że nie ma już teraz perspektyw na to, żeby rozwijać swój biznes. Brakuje bowiem ludzi, którzy zainteresują się perspektywą współpracy z nimi. I dzieje się tak jak mówią. Nie dlatego, że tak w rzeczywistości jest ale dlatego, że oni w to wierzą. Nasz umysł ma tak ogromną siłę, że realizuje to o czym myślimy lub czego się boimy.

Skąd więc wiadomo, że Ci ludzie, którzy mówią o ograniczeniach mylą się?

Bo każdego dnia powstają nowe fortuny. Zarówno w MLMie, e-biznesie czy w jakiejkowliek innej dziedzinie. Każdego dnia ludzie zarabiają pieniądze i tworzą wspaniałe rzeczy. Zarówno możliwości i pieniędzy jest pod dostatkiem. Dla każdego.

Czy warto jest więc tak wielką uwagę skupiać na braku możliwości dla siebie i ubóstwie? Wydaje mi się, że odpowiedź jest prosta i dużo lepiej przejść do działania niż skupiania się na rzeczach negatywnych.