Archive

Archive for the ‘Własny rozwój’ Category

Zarządzanie własnymi pieniędzmi

lipiec 21st, 2010 Michał Kidziński No comments

Jest bardzo duże prawdopodobieństwo, że już mogłeś słyszeć o tym w jaki sposób zarządzać własnymi pieniędzmi. Niemniej jednak chciałbym w tym momencie wskazać również na korzyści jakie wynikają z takiego podejścia do własnych finansów.

Oto model, który sam stosuje. Oczywiście proporcje mogą być różne według różnych autorytetów (mam tutaj na myśli oczywiście praktyków lub jak wolisz ekspertów, którzy również to robią).

50%- na codzienne potrzeby
10%- Wolność Finansowa (te pieniądze możesz wykorzystać tylko dla celów inwestycji, które przyniosą Ci pasywny dochód)
10%- dobroczynność (jeżeli sądzisz, że możesz to sobie odpuścić, to koniecznie przeczytaj książkę Joe Vitale, pt.“Zacznij przyciągać pieniądze”)
10%- edukacja (brak rozwoju to cofanie się do tyłu :) )
10%- przyjemności (w życiu ważna jest równowaga więc poza pracą nad sobą i nad osiąganiem coraz większych dochodów, należy pamiętać o przyjemnościach, zwłaszcza w momencie, kiedy chcesz nagrodzić siebie np. za jakiś mniejszy lub większy sukces)
10%- oszczędności na przyszłe wydatki (nagły remont samochodu bądź inny, bardziej kosztowny wydatek)

OK, teraz pomyślisz, że to i tak nie ma sensu. Ja też tak myślałem ale dostrzegłem coś, co mnie przekonało do takiego sposobu zarządzania pieniędzmi.

Oprócz tego, że pokazujesz, że nawet z mniejszą ilością pieniędzy (jeżeli aktualnie Twoje zarobki nie należą do wysokich) potrafisz sobie poradzić (tak naprawdę to konieczne, bo zarabianie dużych sum zależy właśnie od tego jak radzisz sobie z mniejszymi), to również uświadamiasz sobie, że masz większy spokój bo gromadzisz środki na różne cele i mimo tego, że teraz w ciągu jednego miesiąca być może nie możesz pozwolić sobie na kupno drogiego zegarka (przyjemności) lub nie możesz kupić jakiejś książki lub kursu (edukacja), to jednak wiesz, że po pewnym czasie zgromadzisz potrzebne środki.

Tak jak już wspomniałem, takie zarządzanie pieniędzy wyrabia w Tobie nawyk, który jest konieczny do tego, żeby później radzić sobie z większymi sumami.

Osobiście taki sposób zarządzania pieniędzy, poznałem dzięki T. Harv Eker’owi, w jego książce “Bogaty lub biedny, po prostu różni mentalnie”. Ze swojej strony szczerze proponuję Ci przeczytać zarówno tę książkę jak i zastosować ten prosty system, który może uczynić wiele wspaniałych rzeczy :-)

Wywiad z Pawłem Krzyworączką

lipiec 4th, 2010 Michał Kidziński 2 comments

W polskim ebiznesie jest coraz więcej ludzi, od których można się dowiedzieć sporo wartościowych rzeczy. Jedną z takich osób jest z całą pewnością Paweł Krzyworączka. Zgodził się on odpowiedzieć na kilka pytań, które mu zadałem. Myślę, że niejedna osoba wyciągnie z tych informacji wiele ciekawych wniosków. Oto ten wywiad:

Dlaczego zdecydowałeś się na ebiznes i jak zaczęła się Twoja przygoda?

Kiedy zacząłem? Sam nie wiem. To nie była decyzja podjęta jednego dnia.
Od wielu lat ciągnęło mnie do komputerów. W technikum mama kupiła mi Commodore 64 na kasety ;-) Trochę grałem na nim, ale też „programowałem” w Basicu – nawet grę „Koło fortuny” sobie zrobiłem, hehe.
Lubiłem bawić się grafiką 3D, trochę wektorową, tworzyłem bardzo proste stronki WWW, obrabiałem wideo.
Jakoś chyba ciągnęło mnie w stronę marketingu, bo nawet zdawałem na taki kierunek studiów. Ale dostałem się na Inżynierię Środowiska, gdzie… poznałem moją Ukochaną – Małgosię.
Skracając nieco moją historię – po studiach zostałem na Uczelni. Zrobiłem doktorat i… podjąłem decyzję o odejściu z AGH. Dlaczego? Powodów było wiele, ale jeśli miałbym podać jeden, główny – powiem bez wahania: chcę spełniać swoje marzenia. Niestety Uczelnia nie była w stanie mi tego zapewnić.
Założyłem w lipcu 2008 roku działalność gospodarczą. Wcześniej tworzyłem serwisy internetowe, doradzałem, prowadziłem e-marketing własny i dla klientów.
Przez pół roku jeszcze pracowałem na etacie państwowym i prowadziłem firmę. To był ciężki czas. Nic nie robiłem na 100% – żyłem w rozdarciu. Nie mogłem tego tak ciągnąć. Decyzja była oczywista: e-biznes ;-)

Czy od razu miałeś wizję biznesu, który aktualnie prowadzisz?

Oczywiście, że nie! Wizja biznesu to coś, co cały czas ewoluuje. Nie ma czegoś takiego jak stała wizja, plan. W dzisiejszych czasach, czasach zmian, nie można żyć w stagnacji. Biznes plan własnej firmy trzeba rewidować w zasadzie każdego dnia. Zresztą to może być naszą przewagą konkurencyjną: błyskawiczne reakcje na zmiany na rynku.
Chciałem kiedyś mieć firmę webmasterską, później prowadzić sklep i sprzedawać na Allegro, myślałem o zarabianiu na portalach z ogłoszeniami o noclegach…. Tak, myślałem o wielu biznesach. Niektóre nawet zacząłem. Lecz cały czas szukałem swojej drogi.
Być może przeważyło moje doświadczenie zawodowe: niemal przez dekadę zajmowałem się (między innymi) edukowaniem innych. Można powiedzieć, że w dość naturalny sposób skierowałem się w stronę edukacji w ebiznesie. I jest to teraz moja podstawowa działalność. Choć nie ukrywam, że nie jedyna. A i plany mam nowe ;-)

Co możesz polecić nowym, zapalonym fanom ebiznesu, którzy dopiero zaczynają?

Edukacja. Wiele osób pyta mnie o pomysł na e-biznes. Nie mają pomysłu i desperacko go szukają. To nie tak. Najpierw edukacja – później pomysły przyjdą same.
Moim zdaniem wystarczy rok, 12 miesięcy ciężkiej pracy nad sobą, nad własnym rozwojem i edukacją w e-biznesie, by być zdolnym do rozpoczęcia działalności. Gdy nie masz wiedzy, żadne pieniądze nie pomogą. Lepiej zacząć od zera i zbudować małe imperium, niż dostać do ręki milion i… stracić go.
Na dzień dzisiejszy mamy niemal nieograniczony dostęp do wiedzy. Jest masa wartościowej wiedzy zupełnie za darmo. Np. moje kursy e-mailowe. A jeśli ktoś chce wiedzę na tacy podaną przez eksperta – wystarczy wybrać się na szkolenie za kilkaset złotych.
Wystarczą dzisiaj chęci, zapał i determinacja.

Czy wiedza, którą każdy z nas odbiera w tradycyjnym systemie edukacji jest wystarczająca aby z powodzeniem działać w ebiznesie?

Potraktujmy to, Michale, jako żart, ok? E-biznes w Polsce ma dopiero około 10 lat. To bardzo mało. Za mało, żeby wykształcić odpowiednią kadrę na uczelniach. Zresztą to też niewiele da, bo w biznesie liczy się praktyka.
Dlatego najlepiej uczyć się od praktyków: ludzi, którzy to, czego uczą, sami robią.
Dlatego świetlaną przyszłość wróżę projektowi mojego serdecznego kumpla, Kamila Cebulskiego, który ze swoim ASBIRO wypełnia lukę: ta szkoła uczy praktycznego biznesu. Z niekłamaną przyjemnością dodam, że już niebawem będę jednym z wykładowców tej szkoły.

Jak wyglądały Twoje pierwsze kroki? Ile czasu przeznaczyłeś czasu na edukację?

Pierwsze moje kroki były dokładnie takie, jak napisałem wyżej: edukacja.
Zanim cokolwiek zrobiłem, stworzyłem pierwszą stronę na zlecenie, zacząłem pozycjonować pierwszy serwis – przez około rok (może nawet dłużej) czytałem książki, blogi, fora, ebooki, oglądałem wideo, jeździłem na szkolenia. Wiele zawdzięczam m.in. Piotrkowi Majewskiemu, który na szkoleniu Internetowy Milioner otworzył mi oczy na wiele spraw.
Ebiznes ma swoje plusy i minusy – jak wszystko. Jedną z najwiekszych trudności jest tutaj dynamiczny rozwój tej branży. Dlatego nieodzowna jest ciągła edukacja. Ciągła.
Pracuję raczej impulsowo, iterwałami. Nie mam np. ustalonych godzin każdego dnia, gdy czytam książkę czy blogi. Pracuję nad rozwojem własnych biznesów i w między czasie non stop edukuję się. Zdarza się, że od kliknięcia do kliknięcia przez pół dnia czytam o domenach czy pozycjonowaniu.
Przeznaczyłem do tej pory wiele tysięcy godzin na edukację – i robię to cały czas.

Ile czasu zajęło Ci osiągnięcie dochodu, dzięki któremu mogłeś całkowicie pokryć koszty życia?

Hmm, dobre pytanie. Sam nie wiem ;-)
Moja żona jeszcze wtedy pracowała na etacie, więc mieliśmy także jej wypłatę. Zatem wystarczyło z mojej strony 3000-4000 złotych na przeżycie i delikatny rozwój. Kiedy tyle zarabiałem? To w zasadzie 2 serwisy uszyte pod klienta na miesiąc, więc można dość szybko dojść do tego. Choć upraszczam bardzo wiele aspektów w tym momencie. Bo nie każdy potrafi zbudować sobie pozycję eksperta, który bierze 2000 netto za „zwykłą” stronę firmową.

Jaki według Ciebie jest najbardziej dogodny sposób na zarabianie w internecie na samym początku?

Świetnym pomysłem jest zarabianie na wiedzy. Każdy z nas na czymś się zna. Mamy swoje pasje. A może by na tym zarobić? Jeśli tylko znajdziesz grupę docelową, której potrzeby będziesz potrafił zaspokoić – jesteś na drodze do sukcesu.

Zarabianie na wiedzy to głównie ebooki, tutoriale wideo, webinary on-line, ale też szkolenia stacjonarne.
I znów: wiedza jak to robić jest na wyciągnięcie ręki. Wystarczy chcieć i ruszyć tyłek ;-)
Polecam platformę Ekademia.pl. Nawet nie mając działalności gospodarczej możesz sprzedawać tam swoją wiedzę.

Jakie są według Ciebie główne umiejętności aby zacząć zarabiać konkretne pieniądze w ebiznesie?

A co rozumiesz przez „konkretne pieniądze”? ;-)
Główne umiejętności to:
budowanie strategii biznesu, planowanie, ocenianie ryzyka, potencjału biznesu, zdolność skutecznego outsourcowania zadań,
praktyczne testowanie kanałów e-marketingowych i wybieranie najbardziej opłacalnych
budowanie relacji z klientami i partnerami biznesowymi
Tylko tyle. A raczej aż tyle. I jak widać – wiedza jest tutaj niezbędna.


Czy jeżeli dzisiaj zacząłbyś działać w ebiznesie to wyglądałoby to tak samo jak wtedy kiedy zaczynałeś? Jeżeli nie to co byś dzisiaj zmienił mając tę wiedzę, którą masz dzisiaj?

Sam nie wiem. Z jednej strony korci mnie, żeby powiedzieć, że teraz postąpiłbym zupełnie inaczej. Z drugiej strony – wiele się nauczyłem na własnych błędach. Każdy etap coś mi dał, bez czego nie byłbym tą samą osobą, co teraz.
Na pewno skupiłbym się na jednym kierunku, celu. Nie skakanie z kwiatka na kwiatek. Konkretna wizja i cel. Jak wspomniałem, ciągnie mnie do edukacji. A teraz jest to temat na czasie.
Z pewnością początkowy okres spędziłbym podobnie, jak spędziłem: na własnej edukacji. A po roku intensywnego przyswajania wiedzy, zająłbym się szkoleniami.
Ludzie szukają praktycznych rozwiązań swoich problemów. Konkretnych problemów. Wiele osób rzuca się na tematy ogólne, np. zarabianie w Internecie (sam tak zrobiłem). Lepiej natomiast skupić się na poszczególnych elementach ebiznesu. Tworzyć szkolenia typu: jak zoptymalizować pod wyszukiwarki stronę firmową, jak zainstalować bloga na własnym serwerze, jaką domenę wybrać dla sklepu internetowego, jak zainstalować w serwisie system płatności itp. To jest doskonały kierunek. Nie ukrywam, że będę także i ja nim podążał.

Pozdrawiam z uśmiechem ;-)
Paweł ‘krzywy’ Krzyworączka
http://krzywy.pl, http://ebiznesy.pl

“Bogaty albo biedny. Po prostu różni mentalnie”

czerwiec 20th, 2010 Michał Kidziński No comments


Słowa tytułu tego wpisu nie są mojego autorstwa ale w pełni się z nimi zgadzam. Jest to tytuł książki T. Harv Eker’a. Przyznaję szczerze, że nigdy nie słyszałem o tym człowieku, do momentu kiedy wpadła mi w ręce właśnie ta książka.

Na początku nie byłem przekonany do tej pozycji ale kiedy zrobiłem “drugie podejście”, mój brak przekonania całkowicie zniknął.

O czym mówi książka?

Jeżeli zastanawiałeś się kiedykolwiek dlaczego mimo faktu, że pewna grupa ludzi robi to samo i ma całkiem różne rezultaty, to gorąco polecam Ci właśnie tę pozycję.

Eker mówi bardzo dużo o tym jak ogromny wpływ na nasze finanse ma to wszystko co słyszeliśmy czy widzieliśmy w dzieciństwie na temat pieniędzy. Zwykłe powiedzenie rodziców jak np. “Nie stać nas na to” może zrobić naprawdę ogromną krzywdę w przyszłości a najgorsze w tym wszystkim jest to, że nawet nie zdajemy sobie z tego sprawy.

Najbardziej dobitnym przykładem tego, że podświadomie ukryte doświadczenia z przeszłości mają ogromny wpływ na nasze życie, jest właśnie to, że masa ludzi działa, stara się i robi wszystko prawie tak samo jak ludzie, którzy osiągnęli konkretne wyniki w danej branży czy dziedzinie a mimo to coś ciągle powstrzymuje tych ludzi przed osiągnięciem podobnych lub lepszych wyników.

Okazuje się, że podświadomie mamy również pewne ograniczenia co do możliwych dla nas miesięcznych dochodów. Tak, to również jest efektem naszych myśli a konkretniej myśli, które mają swoje korzenie w naszym dzieciństwie.

Książka T.Harv Eker’a “Bogaty albo biedny. Po prostu różni mentalnie” wyjaśnia bardzo wiele i dlatego gorąco polecam ją tym, którzy chcą zarabiać duże pieniądze ale coś ciągle im przeszkadza lub utrudnia osiągnięcie takiego celu.

Samodyscyplina i jej znaczenie

czerwiec 18th, 2010 Michał Kidziński No comments

Istnieje cała masa książek mówiących o tym, co jest najważniejsze żeby osiągnąć sukces finansowy i osobisty. Istniej cała masa zasad i reguł rządzących osiąganiem sukcesu. TAK NAPRAWDĘ NIE MA ZNACZENIA TO W JAKIEJ BRANŻY DZIAŁASZ a najważniejsze jest to jaki jest Twój poziom samodyscypliny. O tym jednak opowie Ci jeden z moich ulubionych autorów, Brian Tracy.

Chcesz na pewno działać sam?

czerwiec 3rd, 2010 Michał Kidziński No comments

Praca nad osiągnięciem większym dochodów, bogactwa, lepszego poziomu życia, czy nad czymkolwiek innym, jest procesem złożonym i wymagającym dużo silnej woli i samozaparcia. To między innymi z tego powodu większość ludzi woli cały czas tylko pracować dla kogoś zamiast np. pracując dla kogoś, rozwijać własne przedsięwzięcie.

Istnieje również wiele ludzi, którzy sądzą, że do wszystkiego najlepiej dojdą sami. Szczerze mówiąc, jakiś czas sam miałem takie myślenie. Sądziłem, że najlepiej będzie jeżeli wszystkim będę zajmował się samodzielnie. Kiedy jednak zmierzasz w kierunku lepszego życia, większych dochodów, czy jakichkolwiek innych celów, potrzebna jest Ci pomoc.

Wiem, że być może sądzisz teraz, że proszenie o pomoc to oznaka słabości i zauważyłem, że są osoby, którym bardzo ciężko przechodzi przez usta “CZY MOŻESZ MI POMÓC?” Myślałem kiedyś podobnie. Sądziłem, że jeżeli przyznam, że czegoś nie potrafię, to będzie to oznaczało przyznanie się, że jestem w czymś gorszy.

Osobiście dotarło do mnie to jak wielki błąd popełniałem, kiedy zrozumiałem dwie rzeczy:

1. Nigdy nie będę wiedział ani umiał wszystkiego i zawsze jest coś co można poprawić i ulepszyć. To bardzo istotna sprawa. Mimo tego, że każdy z nas jest wyjątkową osobą, to jednak nie ma wśród nas kogoś, kto znałby odpowiedzi na każde pytania i umiałby wszystko zrobić.

2. W momencie kiedy proszę kogoś o pomoc, mam szansę na to, żeby się  czegoś nowego nauczyć. Może to być umiejętność, która bardzo przyda mi się w przyszłości.

Te dwa powody były i są dla mnie wystarczające aby prosić ludzi o pomoc. Jak wspomniałem wyżej, każdy z nas jest wyjątkowy i w wyjątkowy, być może nie znany nam sposób, może nam pomóc w szybszym przejściu drogi do upragnionego celu.

Jeden z największych przykładów, które wydarzyły się w moim życiu to pomoc w realizacji kursu na temat nowoczesnej metody budowania biznesu MLM. Gdybym nie poprosił o pomoc Wojtka Diechtiara, ten produkt nigdy nie wyglądałby tak jak wygląda. Wiedziałem jednak, że prośba o pomoc sprawi, że rezultat końcowy będzie zdecydowanie lepszy, niż gdybym zajął się tym projektem indywidualnie.

Dlatego też, jeżeli do tej pory myślałeś, że nie potrzebujesz pomocy, to mocno się nad tym zastanów bo może się okazać, że dzięki niej będziesz mógł zaoszczędzić mnóstwo czasu i osiągnąć to na czym Ci zależy o wiele szybciej :)

Zostaw w komentarzu Twoją opinię na ten temat i własny przykład tego jak czyjaś pomoc wpłynęła pozytywnie na Twoje rezultaty..

Ograniczenia odnośnie pieniędzy

Podejmowałem temat ograniczeń już na tym blogu ale nie mówiłem dokładnie o ograniczeniach odnośnie pieniędzy. Dlatego teraz chciałbym podjąć ten temat.

Nie ukrywam tego, że Joe Vitale to jeden z moich ulubionych nauczycieli i że o tych trzech ograniczeniach dowiedziałem się od niego. Przynajmniej jedno z nich uznasz za dziwne i niedorzeczne.

Temat przyciągania pieniędzy jest dość rozległym zagadnieniem. Mało kto jednak zdaje sobie sprawę z tego jak ważne są podświadome ograniczenia w stosunku do pieniędzy (sam nie byłem tutaj wyjątkiem). Wiele wspaniałych osób, które naprawdę są wartościowe i działają w uczciwy sposób, często nie potrafi przyciągnąć do siebie odpowiednio dużo pieniędzy. Dzięki Joe Vitale dowiedziałem się dlaczego tak właśnie jest.

Ograniczenia, o których sobie powiemy tkwią głęboko w nas i dlatego nawet nie zdajemy sobie sprawy z ich istnienia. Na początek omówimy je sobie a na koniec podam jedną z metod na ich pozbycie się.

Oto te przekonania:

1. BRAK MIŁOŚCI DO SIEBIE- tak dobrze przeczytałeś. Nie chodzi w tym momencie o to, żeby być w siebie zapatrzonym. Miłość do siebie polega na akceptacji siebie, swoich zalet i wad oraz na działaniu zamierzającym do tego, żeby te wady wyeliminować. Każdy z nas ma lepsze i gorsze strony ale tak naprawdę własny rozwój nigdy się nie kończy i zawsze jest coś co można poprawić. Dlatego właśnie miłość do siebie sprawia, że zaczynasz wierzyć w to, że naprawdę zasługujesz na najlepsze rzeczy. Jeżeli sądzisz, że to głupie kochać siebie bo przecież większość tak nie robi, to zobacz czy większość ma tyle pieniędzy ile chciałaby mieć.

2. BRAK WIARY, ŻE NALEŻY CI SIĘ SUKCES- to kolejne bardzo mocne ograniczenie. Jest ono powiązane z brakiem miłości do siebie. Nie wiem czy zauważyłeś to u siebie ale przyznaję, że ja nie raz myślałem o zarabianiu dużych pieniędzy w ten sposób, że jeszcze na to nie zasługuję. Że inni tak ale ja jeszcze nie. Takie myślenie będzie Cię ciągle powstrzymywać przed przyciągnięciem naprawdę dużych pieniędzy.

3. PIENIĄDZE SĄ ZŁE- już samo nadawanie pieniądzom takich cech jest nieporozumieniem. Pieniądze same w sobie nie są ani dobre ani złe i mogą służyć zarówno szerzeniu dobra jak i dla złych celów. Wszystko zależy od tego kto nimi dysponuje.

Te 3 powyższe ograniczenia są naprawdę bardzo silne i trudno jest sobie z nimi poradzić w inny sposób niż po prostu zdać sobie z nich sprawę i pozbyć się ich świadomie. Ja ze swojej strony proponuję Ci TECHNIKĘ EMOCJONALNEJ WOLNOŚCI. Żeby zrozumieć na czym ona polega, ściągnij plik, który przygotowałem. Nie jest on może wysokiej jakości ale wyjaśnia na czym polega ta technika.

Na koniec życzę Ci, żebyś pozbył się tych ograniczeń w możliwie jak najkrótszym czasie i zaczął przyciągać do Siebie coraz więcej pieniędzy.

Książkę Joe Vitale na temat 7 kroków przyciągania pieniędzy możesz dostać TUTAJ.

Przemyśl swoje wydatki

Jest sprawą jasną, że dochody z pracy na etacie większości z nas nie należą do wysokich. Mówię w tym momencie o Polsce. 1500zł czy 2000zł wydaje się niczym kiedy mamy do utrzymania rodzinę.

Jest jednak faktem również to,  że nasze zarobki są proporcjonalne do tego jaką wartość możemy dać innym. Im większa wartość tym większe pieniądze jesteśmy w  stanie zarobić.

Osobiście nie mam co do tego wątpliwości.

Niestety bardzo wiele osób, które znam jest przekonana, że ich edukacja skończyła się w momencie kiedy otrzymali świadectwo ukończenia edukacji na swoich uczelniach.

Oczywiście nie oceniam takiej postawy ale łatwo jest zauważyć, że ich wartość “dla świata” nie powiększa się.

Warto jest zrozumieć, że nasze dochody zależne są od tego jaką wartość stanowimy dla innych. Ta z kolei może się zwiększać tylko wówczas kiedy część swoich dochodów przeznaczymy na rozwijanie się w tym co lubimy robić, na swoją pasję…

Wiem też, że faktycznie czasami z wypłaty może zostać niewiele albo nic ale jeżeli sami przed sobą uczciwie przyznamy, że posiadamy wydatki, które nic nie wnoszą to może się okazać, że co miesiąc jesteśmy w stanie oszczędzić całkiem przyzwoitą sumę,

Jeżeli te właśnie pieniądze przeznaczymy na powiększenie swojej wartości to może się okazać, że po pewnym czasie zarabianie coraz większych pieniędzy wcale nie będzie takie trudne.

Świetnym przykładem są m.in, Sebastian Schabowski i Paweł Sygnowski, autorzy kursu Optymalizacja życia.

Czy sam się ograniczasz?

Zarabianie coraz większych pieniędzy to przede wszystkim odpowiednie nastawienie umysłu. Możesz mi wierzyć albo i nie. Nie będę nalegał żebyś się ze mną.

Jeden z moich ulubionych nauczycieli, Joe Vitale powiedział, że nawet najlepsze techniki marketingowe nie będą skuteczne jeżeli nie będziesz miał odpowiedniego nastawienia.

Do czego zmierzam?

Większość z nas (nie byłem tutaj wyjątkiem) ma przeważnie podobne zdanie na temat zarabiania pieniędzy i ta sama większość jest przyzwyczajona do tego, żeby zarabiać pieniądze za swoją codzienną 8- godzinną aktywność.

Nie ma w tym nic złego ale jeżeli chodzi o budowanie pasywnego dochodu, to nie jest to już tak samo.

W większości wypadków, angażujemy się w jakiś projekt, który ma nam przynieść pasywne pieniądze. Niestety praca na etacie zajmuje nam większość czasu więc poświęcenie np. 2 godzin dziennie traktujemy w taki sposób, że nie jest nam to w stanie dać odpowiednio dużych pieniędzy bo przecież nie zajmujemy się tym tyle czasu co pracą na etacie, która daje nam powiedzmy 2000zł miesięcznie.

Czy takie podejście może dać konkretny pasywny przychód?

W mojej opinii nie. Jest tak dlatego, że zakładanie iż jakieś narzędzie może dla nas zarobić powiedzmy 500zł co miesiąc to tak naprawdę ograniczanie samego siebie (chyba, że jest to tylko cel pośredni, który ma zaprowadzić do celu ostatecznego).

Przede wszystkim praca nad dochodem pasywnym ma na celu uwolnienie nas od codziennej aktywności prawda? Dlaczego więc nie potraktować dzisiejszego dodatkowego zajęcia jako czegoś co za np. 3 miesiące będzie dawało np. 4000zł netto miesięcznie?

Jestem pewny co do tego, że na początku musimy wiedzieć na czym nam zależy i do czego dążymy. Czy 500zł dodatkowo każdego miesiąca jest złym pomysłem?

Absolutnie nie ale w takim przypadku warto też sobie zdać sprawę z tego czy naprawdę chcemy mieć te 500zł czy np. chcemy się stać niezależni finansowo ( co w tym przypadku oznacza dochód pasywny, który z nadwyżką wystarcza na pokrycie wszelkich kosztów życia ).

Warto to dobrze przemyśleć bo tak naprawdę podświadomy obraz tego co chcemy może nas mocno ograniczać i jak już wspomniałem na początku, nawet najlepsze techniki marketingowe mogą nie być wystarczające, dopóki mentalny obraz nie będzie w zgodzie z tym co chcemy osiągnąć.

Jeżeli chcesz dowiedzieć się jak stać się tym kim zawsze chciałeś być i zdobyć to wszystko o czym zawsze myślałeś i myślisz, to tutaj możesz się tego dowiedzieć.

Największa tajemnica zarabiania pieniędzy

kwiecień 20th, 2010 Michał Kidziński No comments

Zarabianie dużych pieniędzy to z całą pewnością marzenie większości z nas. Niezależnie od branży, w którą chcemy się zaangażować. Z całą pewnością też wiele ludzi stale szuka tej jednej tajemnicy, która pozwoli na osiągnięcie zaplanowanego celu.

Ciągle szukamy tego jedynego sekretu, który pozwoli nam wyjść z cienia i stać się po prostu bogatymi i wolnymi ludźmi.

Czytając i poznając wiedzę ludzi w różnych branżach, stwierdziłem, że tak naprawdę nie ma żadnego sekretu. Nigdy też takiego sekretu nie będzie.

Oczywiste jest to, że jeżeli poznajemy jakąś nową wiedzę, to do momentu jej poznania jest to dla nas wspaniały sekret, który umożliwi osiągnięcie bogactwa ale kiedy już go poznamy, okazuje się, że … szukamy nadal, zostawiając to co do niedawna było przecież sekretem.

Nie chciałbym żebyś mnie źle zrozumiał. Nie neguję ludzi, którzy mówią, że znają jakiś sekret. To w rzeczywistości jest sekret dla tych, którzy nie mają takiej informacji. Sam osobiście, kupiłem i pewnie jeszcze kupię niejeden produkt, który będzie w moich oczach miał informację, która dla mnie będzie jeszcze nieznana. Świetnym przykładem może być sekret, którym dzieli się np. Joe Vitale. Rzeczywiście wiedza, którą dzielił się on w październiku 2009r. była dla mnie wcześniej nieznana. Po tym jednak kiedy ją poznałem, nie jest to już dla mnie sekret. Nie zmienia to faktu, że aby tę wiedzę wykorzystać, konieczne jest jej praktykowanie.

Mimo wszystko jednak osobiście doszedłem do wniosku, że tak naprawdę nie ma żadnego sekretu. Z całą pewnością można mówić o wiedzy, narzędziach czy technikach, które zwiększają efektywność ale największym sekretem zarabiania dużych pieniędzy jest brak sekretu.

Czy zgodzisz się ze mną?

Nie musisz się zgadzać ale przyjrzyj się ludziom, którzy osiągnęli wspaniałe rezultaty swojej pracy. Zobacz jak działają np. najlepsi polscy e-biznesmeni tacy jak np. Piotr Majewski. Przyjrzyj się temu jak działają najlepsi w Polsce partnerzy, którzy zarabiają w jednym tylko programie partnerskim od 1000zł do 2000zł miesięcznie jak np. Tomek Urban czy Krzysztof Abramek.

W każdej innej branży są tacy ludzie. Oni w jakiś sposób osiągnęli to o czym wiele osób marzy. Czy jednak mieli i mają oni coś czego brakuje większości?

Z całą pewnością.

Czy jest to jakiś sekret, o którym mało kto wie?

Myślę, że nie bo większość ludzi sukcesu dzieli się swoją wiedzą. Co więc sprawia, że w jednej dziedzinie jest mniejszość, która zarabia sporo i cała reszta, która szarpie się o resztę?

Jest to w mojej opinii ogromna chęć i determinacja w dążeniu do swoich celów. Mniejszość, o której wspominam wyżej nie szuka tylko nowych metod ale wykorzystuje w praktyce te, które już poznała.

Jest jeszcze coś co odpowiada za duże zarobki. Tak naprawdę są to dwa czynniki:

1. Wartość dla świata oraz
2. Ilość osób, której możemy przekazać tę wartość.

Za Twoje jak i moje zarobki odpowiada więc to jak wartościowy jesteś dla innych (wartość, którą możesz przekazać innym) oraz to jak wielu ludziom możesz tę wartość przekazać.

Wniosek jest więc prosty: Nie ma innej drogi do osiągnięcia dużych dochodów jak stałe podnoszenie wartości (np. poprzez naukę od swoich mentorów) oraz trafianie z tą wartością do coraz większej liczby ludzi i tak naprawdę wszystko co jest sekretem przestaje nim być w momencie, w którym zgłębiamy nową wiedzę. Jest to chyba jeden z głównych powodów tego, że masa ludzi nigdy go nie znajduje.

Im szybciej to zrozumiesz tym lepsze efekty będziesz zauważać, czego Ci naprawdę życzę.

Proszę Cię również o pozostawienie komentarza i własnej opinii na ten temat :)

4 godzinny tydzień pracy

marzec 26th, 2010 Michał Kidziński 1 comment


Tim Ferriss to postać, o której dowiedziałem się od jednej z czytelniczek tego bloga. Korzystając więc z okazji chcę jej teraz bardzo podziękować :)

Niedługo po tym jak już wiedziałem kim jest Tim, postanowiłem kupić jego książkę “4 godzinny pracy”.

Jeżeli miałbym określić tę książkę jednym słowem to powiedziałbym, że jest wspaniała. To jednak za mało. Sposób na życie, o którym pisze to coś na co z całą pewnością większość będzie patrzeć z niedowierzaniem czy nawet określi ją i jej autora jako nienormalnych.

Pytanie, które warto sobie zadać zanim przejdziemy do przeczytania “4 godzinnego tygodnia pracy” to : “Czy chcę żyć i mieć to co ma większość?”

Jeżeli tak to najlepiej nie marnować na nią czasu. Co mam na myśli mówiąc o większości?

Utarło się w naszym ale i nie tylko w naszym społeczeństwie, że “normalne” życie to 4o lat pracy po to żeby w wieku 60 czy 70 lat cieszyć się emeryturą i wolnym czasem. Czy jednak taki model jest naprawdę “normalny”?

Zależy to oczywiście od sposobu myślenia każdego z nas.

Nie warto przy tym oceniać ani krytykować nikogo kto chce akurat w ten sposób żyć.

Niemniej jednak warto zauważyć, że lata spędzone w pracy czyli minimum 40 godzin w tygodniu (co często jest tylko teorią) to najlepsze lata życia, nie ujmując oczywiście nikomu kto cieszy się nim mając 70 czy 80 lat :)

Co więc proponuje Tim Ferriss?

Żyć tutaj i teraz i korzystać z życia w taki sposób jak milionerzy, nie mając nawet miliona na koncie. To może wydawać się dziwne ale fakty, które podaje w swojej książce świadczą właśnie o tym, że ludzie BOGACI W NOWY SPOSÓB potrafią cieszyć się wszystkimi wspaniałymi rzeczami, czyli np. podróżami do najwspanialszych i najpiękniejszych miejsc na ziemi bez konieczności posiadania wypchanego milionami konta.

Do tego m.in. służy tzw. mini-emerytura,o której po raz pierwszy dowiedziałem się w kursie Sebastiana Schabowskiego i która pozwala na to aby kilka razy w roku wybrać się w interesujące miejsce jeżeli tego właśnie chcemy.

W jaki sposób jest to osiągalne?

Przede wszystkim do tego potrzebny jest przepływ pieniędzy. Nie będę opowiadał o tym czego można dowiedzieć się m.in. z książki bo jej autor podaje minimum kilka świetnych sposobów na to, żeby nie tylko osiągnąć pasywny przepływ pieniądza ale aby dodatkowo stworzyć taki model przedsięwzięcia, który nie będzie wymagał naszej ciągłej obecności :) Sam Ferriss doświadczył tego kiedy pracując w swojej firmie po kilkadziesiąt godzin w tygodniu, postanowił, że niezależnie od wszystkiego wyjedzie i pozostawi większość spraw ludziom, którzy w niej pracowali. Okazało się, że obroty firmy wcale nie spadły a wzrosły :)

Tę książkę mogę polecić każdemu kto nie ma ochoty czekać 35 czy 40 lat na to aż będzie już mógł pójść na emeryturę i cieszyć się wolnym czasem i woli cieszyć się życiem tu i teraz. Na pytanie w jaki sposób to osiągnąć świetnie może odpowiedzieć m.in. Tim Ferriss.

Książkę Tima Ferrissa możesz otrzymać ode mnie całkowicie za darmo na tej stronie. Jeżeli jednak nie będziesz chciał skorzystać z mojej promocji ale nadal chcesz zacząć żyć tu i teraz podobnie jak Tim to naprawdę kup ją i przeczytaj.