Archive

Posts Tagged ‘e-biznes’

Wywiad z Pawłem Krzyworączką

lipiec 4th, 2010 Michał Kidziński 2 comments

W polskim ebiznesie jest coraz więcej ludzi, od których można się dowiedzieć sporo wartościowych rzeczy. Jedną z takich osób jest z całą pewnością Paweł Krzyworączka. Zgodził się on odpowiedzieć na kilka pytań, które mu zadałem. Myślę, że niejedna osoba wyciągnie z tych informacji wiele ciekawych wniosków. Oto ten wywiad:

Dlaczego zdecydowałeś się na ebiznes i jak zaczęła się Twoja przygoda?

Kiedy zacząłem? Sam nie wiem. To nie była decyzja podjęta jednego dnia.
Od wielu lat ciągnęło mnie do komputerów. W technikum mama kupiła mi Commodore 64 na kasety ;-) Trochę grałem na nim, ale też „programowałem” w Basicu – nawet grę „Koło fortuny” sobie zrobiłem, hehe.
Lubiłem bawić się grafiką 3D, trochę wektorową, tworzyłem bardzo proste stronki WWW, obrabiałem wideo.
Jakoś chyba ciągnęło mnie w stronę marketingu, bo nawet zdawałem na taki kierunek studiów. Ale dostałem się na Inżynierię Środowiska, gdzie… poznałem moją Ukochaną – Małgosię.
Skracając nieco moją historię – po studiach zostałem na Uczelni. Zrobiłem doktorat i… podjąłem decyzję o odejściu z AGH. Dlaczego? Powodów było wiele, ale jeśli miałbym podać jeden, główny – powiem bez wahania: chcę spełniać swoje marzenia. Niestety Uczelnia nie była w stanie mi tego zapewnić.
Założyłem w lipcu 2008 roku działalność gospodarczą. Wcześniej tworzyłem serwisy internetowe, doradzałem, prowadziłem e-marketing własny i dla klientów.
Przez pół roku jeszcze pracowałem na etacie państwowym i prowadziłem firmę. To był ciężki czas. Nic nie robiłem na 100% – żyłem w rozdarciu. Nie mogłem tego tak ciągnąć. Decyzja była oczywista: e-biznes ;-)

Czy od razu miałeś wizję biznesu, który aktualnie prowadzisz?

Oczywiście, że nie! Wizja biznesu to coś, co cały czas ewoluuje. Nie ma czegoś takiego jak stała wizja, plan. W dzisiejszych czasach, czasach zmian, nie można żyć w stagnacji. Biznes plan własnej firmy trzeba rewidować w zasadzie każdego dnia. Zresztą to może być naszą przewagą konkurencyjną: błyskawiczne reakcje na zmiany na rynku.
Chciałem kiedyś mieć firmę webmasterską, później prowadzić sklep i sprzedawać na Allegro, myślałem o zarabianiu na portalach z ogłoszeniami o noclegach…. Tak, myślałem o wielu biznesach. Niektóre nawet zacząłem. Lecz cały czas szukałem swojej drogi.
Być może przeważyło moje doświadczenie zawodowe: niemal przez dekadę zajmowałem się (między innymi) edukowaniem innych. Można powiedzieć, że w dość naturalny sposób skierowałem się w stronę edukacji w ebiznesie. I jest to teraz moja podstawowa działalność. Choć nie ukrywam, że nie jedyna. A i plany mam nowe ;-)

Co możesz polecić nowym, zapalonym fanom ebiznesu, którzy dopiero zaczynają?

Edukacja. Wiele osób pyta mnie o pomysł na e-biznes. Nie mają pomysłu i desperacko go szukają. To nie tak. Najpierw edukacja – później pomysły przyjdą same.
Moim zdaniem wystarczy rok, 12 miesięcy ciężkiej pracy nad sobą, nad własnym rozwojem i edukacją w e-biznesie, by być zdolnym do rozpoczęcia działalności. Gdy nie masz wiedzy, żadne pieniądze nie pomogą. Lepiej zacząć od zera i zbudować małe imperium, niż dostać do ręki milion i… stracić go.
Na dzień dzisiejszy mamy niemal nieograniczony dostęp do wiedzy. Jest masa wartościowej wiedzy zupełnie za darmo. Np. moje kursy e-mailowe. A jeśli ktoś chce wiedzę na tacy podaną przez eksperta – wystarczy wybrać się na szkolenie za kilkaset złotych.
Wystarczą dzisiaj chęci, zapał i determinacja.

Czy wiedza, którą każdy z nas odbiera w tradycyjnym systemie edukacji jest wystarczająca aby z powodzeniem działać w ebiznesie?

Potraktujmy to, Michale, jako żart, ok? E-biznes w Polsce ma dopiero około 10 lat. To bardzo mało. Za mało, żeby wykształcić odpowiednią kadrę na uczelniach. Zresztą to też niewiele da, bo w biznesie liczy się praktyka.
Dlatego najlepiej uczyć się od praktyków: ludzi, którzy to, czego uczą, sami robią.
Dlatego świetlaną przyszłość wróżę projektowi mojego serdecznego kumpla, Kamila Cebulskiego, który ze swoim ASBIRO wypełnia lukę: ta szkoła uczy praktycznego biznesu. Z niekłamaną przyjemnością dodam, że już niebawem będę jednym z wykładowców tej szkoły.

Jak wyglądały Twoje pierwsze kroki? Ile czasu przeznaczyłeś czasu na edukację?

Pierwsze moje kroki były dokładnie takie, jak napisałem wyżej: edukacja.
Zanim cokolwiek zrobiłem, stworzyłem pierwszą stronę na zlecenie, zacząłem pozycjonować pierwszy serwis – przez około rok (może nawet dłużej) czytałem książki, blogi, fora, ebooki, oglądałem wideo, jeździłem na szkolenia. Wiele zawdzięczam m.in. Piotrkowi Majewskiemu, który na szkoleniu Internetowy Milioner otworzył mi oczy na wiele spraw.
Ebiznes ma swoje plusy i minusy – jak wszystko. Jedną z najwiekszych trudności jest tutaj dynamiczny rozwój tej branży. Dlatego nieodzowna jest ciągła edukacja. Ciągła.
Pracuję raczej impulsowo, iterwałami. Nie mam np. ustalonych godzin każdego dnia, gdy czytam książkę czy blogi. Pracuję nad rozwojem własnych biznesów i w między czasie non stop edukuję się. Zdarza się, że od kliknięcia do kliknięcia przez pół dnia czytam o domenach czy pozycjonowaniu.
Przeznaczyłem do tej pory wiele tysięcy godzin na edukację – i robię to cały czas.

Ile czasu zajęło Ci osiągnięcie dochodu, dzięki któremu mogłeś całkowicie pokryć koszty życia?

Hmm, dobre pytanie. Sam nie wiem ;-)
Moja żona jeszcze wtedy pracowała na etacie, więc mieliśmy także jej wypłatę. Zatem wystarczyło z mojej strony 3000-4000 złotych na przeżycie i delikatny rozwój. Kiedy tyle zarabiałem? To w zasadzie 2 serwisy uszyte pod klienta na miesiąc, więc można dość szybko dojść do tego. Choć upraszczam bardzo wiele aspektów w tym momencie. Bo nie każdy potrafi zbudować sobie pozycję eksperta, który bierze 2000 netto za „zwykłą” stronę firmową.

Jaki według Ciebie jest najbardziej dogodny sposób na zarabianie w internecie na samym początku?

Świetnym pomysłem jest zarabianie na wiedzy. Każdy z nas na czymś się zna. Mamy swoje pasje. A może by na tym zarobić? Jeśli tylko znajdziesz grupę docelową, której potrzeby będziesz potrafił zaspokoić – jesteś na drodze do sukcesu.

Zarabianie na wiedzy to głównie ebooki, tutoriale wideo, webinary on-line, ale też szkolenia stacjonarne.
I znów: wiedza jak to robić jest na wyciągnięcie ręki. Wystarczy chcieć i ruszyć tyłek ;-)
Polecam platformę Ekademia.pl. Nawet nie mając działalności gospodarczej możesz sprzedawać tam swoją wiedzę.

Jakie są według Ciebie główne umiejętności aby zacząć zarabiać konkretne pieniądze w ebiznesie?

A co rozumiesz przez „konkretne pieniądze”? ;-)
Główne umiejętności to:
budowanie strategii biznesu, planowanie, ocenianie ryzyka, potencjału biznesu, zdolność skutecznego outsourcowania zadań,
praktyczne testowanie kanałów e-marketingowych i wybieranie najbardziej opłacalnych
budowanie relacji z klientami i partnerami biznesowymi
Tylko tyle. A raczej aż tyle. I jak widać – wiedza jest tutaj niezbędna.


Czy jeżeli dzisiaj zacząłbyś działać w ebiznesie to wyglądałoby to tak samo jak wtedy kiedy zaczynałeś? Jeżeli nie to co byś dzisiaj zmienił mając tę wiedzę, którą masz dzisiaj?

Sam nie wiem. Z jednej strony korci mnie, żeby powiedzieć, że teraz postąpiłbym zupełnie inaczej. Z drugiej strony – wiele się nauczyłem na własnych błędach. Każdy etap coś mi dał, bez czego nie byłbym tą samą osobą, co teraz.
Na pewno skupiłbym się na jednym kierunku, celu. Nie skakanie z kwiatka na kwiatek. Konkretna wizja i cel. Jak wspomniałem, ciągnie mnie do edukacji. A teraz jest to temat na czasie.
Z pewnością początkowy okres spędziłbym podobnie, jak spędziłem: na własnej edukacji. A po roku intensywnego przyswajania wiedzy, zająłbym się szkoleniami.
Ludzie szukają praktycznych rozwiązań swoich problemów. Konkretnych problemów. Wiele osób rzuca się na tematy ogólne, np. zarabianie w Internecie (sam tak zrobiłem). Lepiej natomiast skupić się na poszczególnych elementach ebiznesu. Tworzyć szkolenia typu: jak zoptymalizować pod wyszukiwarki stronę firmową, jak zainstalować bloga na własnym serwerze, jaką domenę wybrać dla sklepu internetowego, jak zainstalować w serwisie system płatności itp. To jest doskonały kierunek. Nie ukrywam, że będę także i ja nim podążał.

Pozdrawiam z uśmiechem ;-)
Paweł ‘krzywy’ Krzyworączka
http://krzywy.pl, http://ebiznesy.pl

Największa tajemnica zarabiania pieniędzy

kwiecień 20th, 2010 Michał Kidziński No comments

Zarabianie dużych pieniędzy to z całą pewnością marzenie większości z nas. Niezależnie od branży, w którą chcemy się zaangażować. Z całą pewnością też wiele ludzi stale szuka tej jednej tajemnicy, która pozwoli na osiągnięcie zaplanowanego celu.

Ciągle szukamy tego jedynego sekretu, który pozwoli nam wyjść z cienia i stać się po prostu bogatymi i wolnymi ludźmi.

Czytając i poznając wiedzę ludzi w różnych branżach, stwierdziłem, że tak naprawdę nie ma żadnego sekretu. Nigdy też takiego sekretu nie będzie.

Oczywiste jest to, że jeżeli poznajemy jakąś nową wiedzę, to do momentu jej poznania jest to dla nas wspaniały sekret, który umożliwi osiągnięcie bogactwa ale kiedy już go poznamy, okazuje się, że … szukamy nadal, zostawiając to co do niedawna było przecież sekretem.

Nie chciałbym żebyś mnie źle zrozumiał. Nie neguję ludzi, którzy mówią, że znają jakiś sekret. To w rzeczywistości jest sekret dla tych, którzy nie mają takiej informacji. Sam osobiście, kupiłem i pewnie jeszcze kupię niejeden produkt, który będzie w moich oczach miał informację, która dla mnie będzie jeszcze nieznana. Świetnym przykładem może być sekret, którym dzieli się np. Joe Vitale. Rzeczywiście wiedza, którą dzielił się on w październiku 2009r. była dla mnie wcześniej nieznana. Po tym jednak kiedy ją poznałem, nie jest to już dla mnie sekret. Nie zmienia to faktu, że aby tę wiedzę wykorzystać, konieczne jest jej praktykowanie.

Mimo wszystko jednak osobiście doszedłem do wniosku, że tak naprawdę nie ma żadnego sekretu. Z całą pewnością można mówić o wiedzy, narzędziach czy technikach, które zwiększają efektywność ale największym sekretem zarabiania dużych pieniędzy jest brak sekretu.

Czy zgodzisz się ze mną?

Nie musisz się zgadzać ale przyjrzyj się ludziom, którzy osiągnęli wspaniałe rezultaty swojej pracy. Zobacz jak działają np. najlepsi polscy e-biznesmeni tacy jak np. Piotr Majewski. Przyjrzyj się temu jak działają najlepsi w Polsce partnerzy, którzy zarabiają w jednym tylko programie partnerskim od 1000zł do 2000zł miesięcznie jak np. Tomek Urban czy Krzysztof Abramek.

W każdej innej branży są tacy ludzie. Oni w jakiś sposób osiągnęli to o czym wiele osób marzy. Czy jednak mieli i mają oni coś czego brakuje większości?

Z całą pewnością.

Czy jest to jakiś sekret, o którym mało kto wie?

Myślę, że nie bo większość ludzi sukcesu dzieli się swoją wiedzą. Co więc sprawia, że w jednej dziedzinie jest mniejszość, która zarabia sporo i cała reszta, która szarpie się o resztę?

Jest to w mojej opinii ogromna chęć i determinacja w dążeniu do swoich celów. Mniejszość, o której wspominam wyżej nie szuka tylko nowych metod ale wykorzystuje w praktyce te, które już poznała.

Jest jeszcze coś co odpowiada za duże zarobki. Tak naprawdę są to dwa czynniki:

1. Wartość dla świata oraz
2. Ilość osób, której możemy przekazać tę wartość.

Za Twoje jak i moje zarobki odpowiada więc to jak wartościowy jesteś dla innych (wartość, którą możesz przekazać innym) oraz to jak wielu ludziom możesz tę wartość przekazać.

Wniosek jest więc prosty: Nie ma innej drogi do osiągnięcia dużych dochodów jak stałe podnoszenie wartości (np. poprzez naukę od swoich mentorów) oraz trafianie z tą wartością do coraz większej liczby ludzi i tak naprawdę wszystko co jest sekretem przestaje nim być w momencie, w którym zgłębiamy nową wiedzę. Jest to chyba jeden z głównych powodów tego, że masa ludzi nigdy go nie znajduje.

Im szybciej to zrozumiesz tym lepsze efekty będziesz zauważać, czego Ci naprawdę życzę.

Proszę Cię również o pozostawienie komentarza i własnej opinii na ten temat :)

Wywiad z Piotrem Majewskim

luty 24th, 2010 Michał Kidziński 6 comments

Zgodnie z tym co zapowiadałem po wywiadzie z Sebastianem Schabowskim, kolejnym ekspertem w dziedzinie e-biznesu, który zgodził się odpowiedzieć na kilka pytań, był Piotr Majewski.

Od czego zaczęła się Twoja przygoda z ebiznesem?

Moja przygoda z e-biznesem zaczęła się w licealnej pracowni komputerowej. Szukając informacji nt. tworzenia stron www (tworzyłem wtedy hobbystyczne strony o Mustangu P51)trafiłem na serwisie WebMonkey.com na artykuły o Marketingu, a zaraz potem na artykuły o E-Biznesie. Zainteresowały mnie tak bardzo, że wydrukowałem w domu wszystko, co na ten temat znalazłem.

Miałem to szczęście, że dzięki ojcu, miałem komputer w domu jeszcze w latach 80tych, a Internet modemowy, gdy tylko się taka opcja w Polsce pojawiła. To pozwoliło mi kontynuować edukację w zakresie e-biznesu.

Przez 2 lata codziennie woziłem w plecaku setki stron zadrukowanych po obu stronach małą czcionką artykułami nt. e-biznes i e-marketingu. Każda podróż autobusem do szkoły wyglądała tak samo – siadałem i czytałem.

Na szczęście Amerykanie stosowali już wtedy masowo technikę promocji polegającą na umieszczani tzw. “resource box” na dole artykułu z informacją o autorze. Nie miałem więc problemu ze znalezieniem ciekawych informacji.

Dlaczego wybrałeś akurat biznes w internecie?

Mój ojciec najpierw pracował na Politechnice Gdańskiej, a potem prosto z uczelni założył firmę – jeszcze w głębokiej komunie ;-) . Przedsiębiorczość mam więc we krwi, chociaż nie zdawałem sobie z tego sprawy aż do momentu odkrycia e-biznesu. Do tego momentu biznes produkcyjny i handlowy wydawał mi się nieosiągalny. O biznesie opartym na wiedzy nawet nie myślałem, bo nie byłem specjalnym fanem czytania.

Dopiero gdy odkryłem e-biznes wszystko się zmieniło. Po pierwsze przedstawiano go jako dostępny dla wszystkich. Po drugie po raz pierwszy w życiu pokochałem czytanie. Przez okres liceum przeczytałem prawdopodobnie więcej niż cała klasa typowych uczniów.

Jak długo zajęło Ci osiągnięcie stałych dochodów z Twojego ebiznesu i czy miały w tym udział również inne programy partnerskie?

Gdy ruszyłem z serwisem “Best Marketing Tips and Tricks” (później przemianowanym na CzasNaE-Biznes) nie planowałem, że będę na nim zarabiał. Po prostu gromadziłem codziennie taką ilość wiedzy, że czułem ogromną ochotę dzielenia się nią z innymi po polsku (co później dało podstawę mojego biznesu).

Tworzenie BestMTnT pozwoliło mi przetestować techniki i strategie poznane od Amerykanów – od samego początku budowałem listę adresową, bo wiedziałem jak jest ważna.

Mniej więcej po roku zacząłem umieszczać w swoich mailach reklamy firmy hostingowej, z której wtedy korzystałem. W ten sposób zarobiłem pierwsze pieniądze – kilkaset złotych miesięcznie.

Ponieważ przez pierwsze 3 lata rozwijania serwisu mieszkałem z rodzicami, te rosnące dochody kilkuset złotych miesięcznie dały mi sporą niezależność finansową jak na młodego człowieka.

Po 2 latach prowadzenia CNEB założyłem firmę i wprowadziłem opłaty za dostęp do serwisu. Od pierwszego miesiąca zacząłem zarabiać więcej niż wynosiło wtedy przeciętne miesięczne wynagrodzenie. Wtedy to były już prawdziwe pieniądze.

Więc pierwsze stabilne dochody uzyskałem po roku z programów partnerskich, a poważne pieniądze po 2 latach solidnej pracy praktycznie każdego dnia po szkole do późnego wieczora.

Ile czasu przeznaczyłeś na początku na naukę marketingu internetowego i czy dzisiaj kiedy już osiągasz pasywny dochód, nadal uczysz się tyle samo?

Na początku poświęciłem 2 lata maniakalnego, codziennego czytania wszystkiego, co udało mi się na ten temat znaleźć. Potem gdy zdobywałem coraz więcej doświadczenia prowadząc własny serwis, zmniejszałem ilość pochłanianych informacji.

Dzisiaj uczę się przede wszystkim z płatnych audiobooków, e-booków i drogich kursów, ponieważ nie mam tyle czasu na czytanie darmowej wiedzy. Mój czas jest na tyle drogi, ze bardziej opłaca mi się wydać 1000 czy 2000 dolarów na zaawansowany kurs nt. jakiejś strategii sprzedażowej niż zgłębiać temat przez 1-2 miesięcy szukając darmowej informacji na ten temat i na własnym przykładzie szukać odpowiedzi na pytania, których w darmowej treści nie ma.

Od kogo się uczyłeś i od kogo uczysz się dzisiaj na temat ebiznesu?

Z początków mojej edukacji, gdy poznawałem podstawy e-biznesu zapamiętałem najbardziej śp. Coreya Rudl, Boba McElwaina i Ralpha Wilsona. Potem był okres copywritingu, czyli Joe Vitale i Jay Abraham i kilku starych mistrzów – Claude Hopkins, John Caples itd. Dzisiaj skupiam się na strategiach sprzedażowych, więc uczę się od Jeffa Walkera, Ebena Pagana, Mike Filsaime, Franka Kerna i reszty chłopaków z tej brygady.

Czy mógłbyś polecić jakieś źródła wiedzy dla osób, które dopiero zaczynają swoją przygodę z ebiznesem?

Oczywiście CNEB.pl, a najlepiej książkę “Czas na e-biznes”, która bardzo ładnie przedstawia i układa wiedzę nt. e-biznesu. Po tej książce już wiesz, czego nie wiesz i jakie pytania zadawać.

Dobrym miejscem na start dla początkujących nadal jest WilsonWeb.com

Osobiście polecam zacząć od tych 2 miejsc aby ustalić co w e-biznesie lubimy (marketing, programowanie, grafika, produkcja, handel itd.), a czego nie i na tej podstawie szukać innych źródeł wiedzy.

Dzisiaj e-biznes jest tak obszernym tematem, że nie sposób znać się na wszystkim, ale warto znać wszystkie związane z nim zagadnienia, żeby świadomie szukać pomocy- płatnej czy nie.

Jaka jest według Ciebie najbardziej istotna rzecz, jeżeli chcemy osiągnąć dochód pasywny i przestać martwić się o pieniądze?

Aby zbudować pasywny dochód konieczny jest system. Większość osób uważa, że potrzebny jest produkt, który sam będzie się sprzedawał, ale nie istnieje coś takiego. Aby produkt mógł się sam sprzedawać, ktoś musi go promować, ktoś musi go dostarczać, ktoś musi pobierać pieniądze od Klientów i obsługiwać ich problemy, które ZAWSZE będą się pojawiać.

Od produktu ważniejszy jest system. U nas ten system wygląda tak:

1. Tworzymy produkt – głównie w formie wiedzy dostępnej on-line
2. Wprowadzamy go na Ekademia.pl, gdzie sprzedaż jest obsługiwana automatycznie
3. Promują go partnerzy oraz nasze wielokrotne autorespondery
4. Moi ludzie obsługują problemy i księgują wpłaty
5. Firma księgowa rozlicza dochody i koszty

Wiele takich produktów zostało wprowadzone do sprzedaży wiele miesięcy temu, zostały stworzone strony zachęcające do zapisania się na kurs e-mailowy, do kursu zostały wprowadzone reklamy, partnerzy zostali o tym poinformowani i tak się to kręci.

Ale tego typu e-biznes nigdy nie będzie do końca automatyczny, jeśli zależy nam na jego rozwoju. Tworzę nowe produkty, nowe strategie sprzedażowe, rozwiązuje nietypowe problemy itd.

Czy tradycyjna edukacja jest wystarczając aby wyjść ponad przeciętność i przestać martwić się o pieniądze?

Absolutnie NIE. Tradycyjna edukacja to żart. Nawet jeśli chcesz iść do pracy, musisz wykazać się dodatkowym doświadczeniem, szkoleniami.

A jeśli chodzi o biznes, to tradycyjna edukacja więcej szkodzi niż pomaga ucząc ludzi absurdów jak ten, który do dzisiaj pamiętam z lekcji mikroekonomii:

Wykładowaca: “Firma zakupiła 100 tysięcy produktów w cenie X. W ciągu roku sprzedała 50 tysięcy w cenie 1,3*X. Jaki osiągnęła zwrot z inwestycji na koniec roku?”

Ja: “Proszę Pani, a co z pozostałymi 50 tysiącami, które zostały w magazynie i za które trzeba będzie oddać podatek?”

Wykładowca: “To nie jest istotne dla tego zadania!”

Trudno się dziwić, że tyle firm upada.

Piotrowi Majewskiemu bardzo dziękuję za czas, który poświęcił na to, żeby odpowiedzieć na moje pytania. Myślę, że jest to kolejna wartościowa porcja informacji dla wszystkich, którzy chcą zajmować się budowaniem swojego biznesu w internecie.

Niezależność finansowa w jeden weekend

styczeń 13th, 2010 Michał Kidziński No comments

Już sam tytuł może być bardzo intrygujący prawda? Czy jednak może być to realne?

Jak się okazuje jak najbardziej tak. Poniższy film, autorstwa Sebastiana Schabowskiego, omawia tę kwestię. Jestem przekonany, że na pewno wielu osobom się on spodoba. Ważniejsze jednak jest to ile z tych osób przejdzie do działania. Osobiście, życzę każdemu kto zobaczy ten film i zastosuje tę wiedzę w praktyce, osiągnięcia co najmniej takich efektów jak Sebastian i Paweł, autorzy kursu Optymalizacji życia.

Oni dzięki pomysłowi i wdrożeniu go w życie stworzyli kurs, który dał im spore pieniądze ale warto pamiętać o tym, że zarówno Sebastian jak i Paweł to osoby o sporym doświadczeniu i wielu latach praktyki dlatego więc nie można rozpatrywać omawianego modelu biznesu jako czegoś, co z osoby nie mającej dotychczas nic wspólnego z ebiznesem zrobi niezależnego finansowo przedsiębiorcę a raczej jako bardzo wartościową wiedzę, którą można zastosować jeżeli mamy już coś (pasję) czym chcemy się podzielić i na tym zarobić. Dodatkową wartością poniższego filmiku jest na pewno aspekt motywacyjny bo skoro ktoś na naszym rodzimym polskim podwórku to zrobił to nie ma mowy o wymówkach i stwierdzeń, że to się w Polsce nie uda :)

Dziwna prawda o podawaniu danych

grudzień 28th, 2009 Michał Kidziński No comments

Temat być może nie dotyczy samego zarabiania ale związana jest z ebiznesem. Jest sprawą jasną, że aby zapisywać ludzi na naszą listę adresową, która jest kluczowym narzędziem każdego ebiznesu, to minimum, które ludzie muszą podać jest e-mail. Oczywiście można prosić o więcej danych w zależności od tego co chcemy wiedzieć o naszych subskrybentach.

Sam na początku prosiłem o adres email, imię i nazwisko ale na szczęście życzliwe mi osoby wyjaśniły mi, że jeżeli nazwisko nie jest mi potrzebne, to lepiej żebym zrezygnował z tego i pozostawił jedynie adres email i imię, potrzebne do personalizacji wiadomości.

Tak też zrobiłem, bo przede wszystkim bardzo często okazywało się, że ludzie wpisywali w polu nazwisko np. “aaa” a czasami i zdarza się to teraz, ludzie boją podać się nawet swoje imię. Oczywiście nie neguję tego bo powodów do obaw jest na pewno wiele choć w przypadku imienia jest to tylko kwestia personalizacji.

Co jednak okazało się po przeprowadzeniu badań?

Otóż celowo stworzono profil jakiegoś mężczyzny, który miał za zadanie wydobyć informacje personalne o swoich rozmówcach. Wydawać by się mogło, że będzie to trudne zadanie. Okazało się jednak, że masa ludzi zachowała się całkowicie niezgodnie z tym co dzieje się w przypadku formularzy zapisu na listę adresową.

Zdarzały się przypadki, że bez większych problemów i dłuższych rozmów za pośrednictwem komunikatorów czy czatów, ludzie wysyłali nawet zdjęcia swoich dzieci, nie podejrzewając żadnego zagrożenia. Oczywiście to tylko badanie ale  w świetny sposób obrazuje nam nasze zachowanie.

Może wydawać się, że z zarabianiem a konkretniej w tym przypadku z ebiznesem ten przykład nie ma większego znaczenia. Myślę  jednak, że można wyciągnąć z tego ciekawe wnioski. Sądzę, że im mocniej akcentujemy jedynie, że coś sprzedajemy zamiast pokazać, że chcemy dać ludziom wartość i co za tym idzie, zbudować relację, to szansa na to, żeby chcieli zapisać się na konkretna listę, podając więcej danych niż tylko email i imię znacznie rośnie.

Categories: e-biznes Tags: ,

Mailing za darmo

październik 28th, 2009 Michał Kidziński No comments

Mówiąc o zarabianiu pieniędzy warto też wziąć pod uwagę fakt ich oszczędzania. Zwłaszcza w momencie kiedy zaczynasz działać. Odwołuję się w tym poście do internetowego marketingu. Nie jest nowością, że najważniejszym tutaj narzędziem, który automatyzuje Twoją pracę jest autoresponder.

Jeżeli chodzi o darmowe narzędzia to chyba najbardziej znanym jest freebot.pl Osobiście używam również tego narzędzia choć w przypadku newslettera na tym blogu, zdecydowałem się na płatną wersję, która nazywa się implebot.pl, gdyż umożliwia on w przeciwieństwie do freebot’a wysyłanie mailingu a więc np. jednorazowej reklamy do subskrybentów.

Zdaję sobie jednocześnie sprawę z tego, że nie każdy będzie na początku gotów do tego aby móc zainwestować pieniądze w abonament. Dlatego też dla osób, które w tym momencie nie mają zasobów aby wdrożyć do swojego e- biznesu tego autorespondera, proponuję skorzystanie z polskiego programu AnoMail.

Można go wykorzystać nawet jeżeli np. korzystasz już z freebot’a i uzupełnić jego funkcjonowanie poprzez wysyłanie mailingów właśnie z AnoMail. Można równiez oprzeć swoje działania marketingowe jedynie na tym narzędziu. Całość jest darmowa. Wystarczy jedynie podać autorowi projektu cel, dla jakiego chcemy korzystać z AnoMail (zdarzyły się przypadki stosowania AnoMail do rozyłania SPAMu).

Autor nagrał również filmy instruktażowe dla użytkowników programu, aby bez problemu wykorzystać jego funkcje i w pełni profesjonalnie zająć się e-mail marketingiem, tak więc wdrożenie go do swojego biznesu nie powinno być problemem dla nikogo.

Najwyższa jednorazowa prowizja

październik 23rd, 2009 Michał Kidziński No comments

Dziś, całkiem niedawno otrzymałem takiego oto maila ze Złotych Myśli:

Cześć, Michał 

Z przyjemnościś informuję Cię, że dosłownie przed sekundą jeden z Klientów,
których nam poleciłeś w ramach kampanii zm-porzadki, dokonał zakupu...

...a nasz system automatycznie naliczył Ci prowizję (pełna 40%)! Tym razem
jest to dokładnie: 55,41 PLN za zamówienie nr 570020-15102009

Moje gratulacje.  :)  ...

Nie piszę o tym tutaj dlatego, że chcę się tym chwalić. Programy partnerskie to jedno ze źródeł mojego dochodu. Nie stanowi ono dla mnie najwyższego priorytetu, niemniej jednak podchodzę do PP poważnie, gdyż wiem, że mogą one przynosić każdego miesiąca całkiem ładną sumkę a ta prowizja jest jak na razie najwyższą jednorazową prowizją od czasu, kiedy zacząłem aktywnie działać w ramach PP.

Kolejnym dość istotnym powodem, dla którego rozwijam również i uczę się o tej branży jest dywersyfikacja. Pisałem o tym już na blogu.

Tak więc poprzez ten wpis chcę jedynie pokazać, że jeżeli pracujesz i rozwijasz się to efekty przyjdą, czasami lepsze niż myślisz. Dlatego też każdemu życzę co najmniej takich prowizji każdego dnia :) Mam jednocześnie nadzieję, że jest to motywujące dla wszystkich, którzy wątpią w swoje możliwości. Jestem przekonany, że każdy może mieć co najmniej takie wyniki. Skoro ja mogłem to dlaczego nie Ty? :)

Kto ma rację?

wrzesień 15th, 2009 Michał Kidziński 4 comments

Tak jakoś dziwnie się składa, że przeważnie kiedy zobaczymy, że ktoś z naszego grona, środowiska lub znajomych zaczyna zajmować się czymś czego nie robi większość, to staje się obiektem krytyki, kpin lub innych negatywnych emocji, które przeważnie w końcu wygrywają i ten ktoś lub my sami zaczynami wątpić w to czy w ogóle to co robimy ma jakikolwiek sens.

Tak naprawdę to wszyscy walczymy o rację. Chcemy mieć słuszność w każdej sytuacji. Pytanie jest jedno: Kto tak naprawdę ma rację.

Załóżmy, że zajmujesz lub chcesz zająć się e-biznesem. Starasz się, uczysz ale na początku oczywiście efekty nie są zbyt imponujące. W tym właśnie zaczynają docierać do Ciebie głosy znajomych, przyjaciół czy rodziny. Ich zdanie przeważnie brzmi tak: “Daj spokój. Całe te zarabianie w internecie to ściema. Znajdź sobie lepiej jakąś pracę.”

Większość osób w tym momencie może zrezygnować ze swoich zamierzeń. Oczywiście e-biznes to tylko przykład, bo równie dobrze podobnie sytuacja wyglądać może np. kiedy zaczniesz uczyć się zarabiać na giełdzie.

Generalnie wszystko  co zaczynasz robić a czego nie robi większość, spotyka się z krytyką. Wszystkie sposoby na to aby pasywnie zarabiać na pewno znajdą swoich krytyków. Ważne jest jednak to jak Ty do tego podchodzisz i jeżeli racja większości jest dla Ciebie Twoją racją, to musisz jedynie uzmysłowić sobie jedną istotną rzecz: Nie będziesz miał nic więcej ponad to co ma większość. Jeżeli Ci się podoba styl życia większości to jest OK. Jeżeli jednak nie to warto zastanowić się czy zwracać uwagę na to co mówi większość.

Bardzo spodobało mi się kiedyś pewne zdanie: “Większość ma rację a reszta zarabia pieniądze.”  To, do której grupy Ty chcesz się zaliczać, zależy już od Ciebie :)

Etat czy e-biznes?

sierpień 28th, 2009 Michał Kidziński 3 comments

Na blogu Łukasza Jarzembowskiego znalazłem bardzo ciekawy artykuł na temat tego, co jest lepiej wybrać: etat czy programy partnerskie?

W tym co mówi Łukasz jest wiele racji. Dla jednych etat jest dużo lepszy niż dochód z PP, dla drugich etat w ogóle nie wchodzi w grę, bo wolą być niezależni, dla trzecich natomiast etat i PP to całkiem ciekawe połączenie, gdyż nie muszą martwić się o składki ZUS itp., gdyż załatwia to ich pracodawca.

Tak czy inaczej są osoby w Polsce, które dzięki PP żyją i to całkiem dobrze. Przykład to na pewno Tomek Urban. Tak więc programy partnerskie mogą być źródłem utrzymania. Są na to dowody. Niemniej jednak wiadomym jest, że większość nie może sobie na to pozwolić. Z drugiej zaś strony etat to nic innego jak lżejsza forma niewolnictwa. Może nie każdy się ze mną zgodzić ale tak właśnie jest.

Można więc połączyć jak wspomniałem wcześniej jedno i drugie i żyć na znacznie wyższym poziomie. Wiadomo również, że ważne jest aby dochód pasywny pochodził z kilku źródeł. Nigdy nie ma pewności kiedy któreś ze źródeł zacznie wysychać, a więc potraktowanie programów partnerskich jako jednego ze źródeł jest według mnie całkiem dobrym rozwiązaniem. Kiedy przychodzi słabszy moment i zamiast powiedzmy 1500zł zarabiamy 800zł to zawsze są pozostałe drogi jak np. giełda, forex, lub chociażby nieruchomości. To tylko przykłady bo metod na dochód pasywny jest cała masa. Wszystko zależy od tego w czym dobrze się czujemy.

A tak na koniec warto jest sobie chyba uświadomić samemu przed sobą, czy chcemy być całkowicie wolni czy też ciągle być zależnym od kogoś. Etat i programy partnerskie to dobre rozwiązanie. Sam etat też wielu ludziom wystarcza ale zawsze jest ktoś, kto kontroluje znaczną część naszego czasu.

Każdy ma jednak na ten temat inne zdanie a moje jest takie, że programy partnerskie to jeden ze sposobów na dochód pasywny ale nie jedyny.

PP i MLM w jednym

lipiec 29th, 2009 Michał Kidziński No comments



Dzięki blogowi Marcina Godlewskiego dowiedziałem się o nowym programie partnerskim Michała Jankowiaka MasterMindSystem. Produkty są z zakresu rozwoju osobistego w cenie, która pozwala większej liczbie ludzi uczyć się własnego rozwoju, bo jak wiadomo nie każdy może pozowlić sobie na szkolenia z zakresu NLP.

Nic nie byłoby w tym może aż tak nadzwyczajnego gdyby nie fakt, że system wynagrodzeń jest ściągnięty z MLMu. Daje to każdemu szansę na wygenerowanie dochodu pasywnego od znacznie większej liczby partnerów niz w tradycyjnym PP, gdyż nie mamy płacone tylko z jednego lub dwóch poziomów. Dla tych, którzy chcą dowiedzieć się więcej odsyłam na stronę MasterMindSystem