Kiedy po praz pierwszy usłyszałem o programach partnerskich (były to Złote Myśli, jeśli dobrze pamiętam), byłem jeszcze uczniem. Dość mocno zaciekawił mnie ten sposób zarabiania pieniędzy. Główny powód był taki, że nie musiałem nigdzie chodzić, załatawiać żadnych dokumentów, no i przeprowadzać jakże ciekawe rozmowy w różnych urzędach
Przyznam szczerze, że nawet nie posiadając żadnej strony, żadnych umiejętności, szło mi nawet nieźle. Było to jeszcze przed oficjalnym startem Złotych Myśli. I co było później?
Przestałem cokolwiek robić… licząc na to, że skoro mam już dość pokaźną grupę partnerów, pieniądze będą same wskakiwały do kieszeni. Miałem rację. Tyle, że efekty mojej pracy widać było przez dwa miesiące. Zarobiłem pierwsze pieniądze. Może nie majątek, ale zawsze coś.
Nie wiem sam dlaczego, zaprzestałem robić cokolwiek w kierunku dalszego rozwoju. Powstawało i powstaje bowiem coraz więcej Programów Partnerskich, gdzie można równie dobrze zarabiać pieniądze.
Po dłuższej przerwie powróciłem do swojego małego e-biznesu. W tym czasie “konkurencja” w postaci kolejnych partnerów znacznie wzrosła. Sam osobiście nie znam osobiście nikogo, kto działałby w jakomkowliek PP, ani tym bardziej nikogo prowadzącego e-biznes. Zauważyłem to w sumie niedawno, że mimo, iż są programy, zrzeszające naprawdę dużo partnerów, to jednak tak naprawdę, śmiało można również dziś zacząć od niczego i z czasem zacząć generować pasywne pieniądze. Tym bardziej, że sądzę, że tak naprawdę cokolwiek robi jedynie 20%, z czego kolejne 20% ma już ustabilizowane dochody. Daje to w efekcie 4% ludzi, którzy działają. Reszta czeka i liczy, że może samo się cokolwiek zrobi.
Prawda jest taka, że tak jak w życiu, tak samo i tutaj, jeśli nic nie będzie się robić, to o efektach można zapomnieć. Przykłady ludzi, którzy zarabiają w PP są. Kwestia jest tylko taka, aby na początku robić cokolwiek mimo, że efekty są żadne lub bardzo słabe.